Wiecie...cieszę się,że się pojawił taki temat.Kocham córcie nad życie,ale czasem daje mi takiego czadu, że mam ochote walnąć drzwiami i nie wracać.A, że nie moge tego zrobic to z tego zmęczenia i frustracji potrafie powiedziec cos paskudnego.Ona oczywiscie nic nie rozumie, ale bezbłędnie reaguje...