Dziewczyny , ale spokojnie...w każdej miłości są lepsze i gorsze dni. Popatrzcie na swoje związki: z matkami, rodzeństwem , facetami ...dziecko to też związek...cholernie silny związek uczuciowy. Wkładamy w nie całe swoje serce, cierpliwość i siły witalne, ale nawet baterie Duracella czasem się kończą. MAcierzyństwo daje nieskończenie wiele frajdy, no bo jak się nie cieszyć kiedy taki mały turkuć podjadek pełza po domu i woła mama. Ale jest też okrutnie eksploatujące. Jeśli nie ma możliwości wyrwania się z też czasem dobijającej rutynu" kupek, dupek i zupek"- jak ja to nazywam to trzeba wypracować swój własny rytuał odnowy w domu. Małe spać a my do wanny pachnącej z pianą, świeczkami i książka- a niech się utopi, trudno;-)
cokolwiek...bo ześwirujemy na maxa.
A jeśli macie wątpliwości nadal czy jesteście dobrymi matkami...coż zastanówcie się jak wyglądali by Wasi faceci gdyby ich zamknąć na 2 tygodnie z dzieckiem sam na sam. Przeważająca większość po zakończonym okresie próby miała by cerę ziemistą, oczka chotycznie rozbiegane, parę kilo mniej , zarost do pasa i biegunkę



A jakby doszli do siebie do zaczęli by zbierać na marmur na pomnik dla swoich nieskończenie dzielnych żon. I mysleliby o podwiązaniu nasieniowodów...
I jeszcze zdarzenie sprzed kilku miesięcy- niech będzie dla nas przestrogą , że jeszcze nie jest u nas najgorzej:
Idę sobie na spacerku i widzę kobiecinę pchającą potrójny (!!!) wózek. Zawartość wózka głośno płacze, wydawało mi że chyba 3 na raz. Kobieta wyglądała jak swój własny cień i miała autentyczną rozpacz na twarzy, nie wiedząc chyba które zacząc uspokajać. Kiedy myślałam , że już nic gorszego nie może tą biedną panią spotkać zza drzewa wybiegło dziecko- na oko 4 lata z dziurą w rajstopkach na kolanie i głośno wyło " mama mama, boli"....Trzeba było widzieć wyraz twarzy tej kobiety....
Pamiętajcie....zawsze może być...trudniej


