a ja mam chyba jakiś ckliwy dzień, bo popłakałam się czytając Wasze posty -
o stratach, wiecznym niepokoju, uczuciach...
muszę się przyznać, że był czas że tu nie zaglądałam, bo dołował mnie temat poronień
- ja czegoś takiego nie przeżyłam, w dodatku mam już dzieci, ale o ile mogłam wczuć się...