Jak już zostało to zaznaczone, nasze dzieci faktycznie nie traktują "związków" z taką pieczołowitością jak my. I dobrze, bo to dzieciństwo, a przecież częścią dzieciństwa jet zabawa w dorosłość, więc ja bym uznała takie szkolne miłości jako kolejną próbę imitacji tego dorosłego życia :) Niemniej...