Gochson
Mama Adasia
katiuszka gotuje to za duzo powiedziane, bo: po pierwsze od poniedziałku do piątku siedzi z babciami i one robia obiad, a w niedziele jemy wszyscy u teściów. Mnie zostaje tylko sobota. Tyle, że on już je to co my. Trafił mi się obżartuch - krupniczek, naleśniki, rosół, ryż z warzywami i mięsem, barszcz czerwony, ryz z jabłkiem, gołąbki. Poza tym je z nami drugi obiad - oczywiście w małych ilościach...ale musimy mu dac, bo inaczej by nam nie dał nic przełknac. Ostatnio miał napał na kotlety mielone.


Brzmi jak jakaś ściema, w Polsce nierealne ;-)
No to se poszłam
ale po godzinie postanowiłam,ze podglądne co sie tam dzieje i trafiłam akurat na moment jak Młoda ryczała. Stałam pod drzwiami i walczyłam ze soba, zeby tam nie wejsc i jej nie zabrac
No ale po przytuleniu mnie (Muma :****) zebrałam sie i poszłam na kawe. Jak Mloda odbierałam to panie mowiły, ze co jakis czas przypominała sobie, ze mnie nie ma i popłakiwała, ale szybko dało sie ją zabawić
pospała pol godziny, cos tam zjadła (hyhy nie dopytywałam czy duzy bałagan zrobiła;-)
musiałam mu zmieszać z papką słoiczkową. Cóż za brak szacunku do mojej pracy!!!!!!
;-) idę uśpić gada, tyle będzie spokoju
Mam nadzieję, że powoli Ewunia będzie lepiej znosić te chwile rozłąki, ale póki co i tak jest bardzo dzielna!!! noo a to, że czasem popłacze...przeciez to małe dziecko jeszcze
pierdzielę takie gotowanie!!! nie wiem co mu nie podeszło...grudki? szpinak? albo ma gorszy dzień? noo trudnooo....