No jestem.
Ewuś, mam nadzieję, że dziś już lepiej? Jak się trzymasz? Nie wiem czy masz ochotę "rozdrapywać" to wszystko co świeże, ale jeśli chciałabyś się jakoś wygadać, to może odwiedź wątek "ciąża po poronieniu"...tam spotkasz wiele mam, które przeszły przez to... i wiedzą jak mozna pomóc... bardzo mi się podoba Twoje podejscie, naprawdę... już marzysz o przytulankach... hi hi... rozumiem Cię doskonale, bo ja po porodzie też marzyłam... Krocze nie naruszone, więc w sumie mogłam... ale nie chciałam ryzykować żadnych komplikacji, więc pozwalaliśmy sobie tylko na pieszczoty, ale bez penetracji (przepraszam za dosadność...)
Kajduś, dziękuję za wyjaśnienie... człowiek całe życie się uczy...
Wgnies, widoczek superowy!!!! Ten nasz Adaś Małyszowaty to się napatrzy tam z góry... hi hi... Fajnie, ze odpoczęłaś. A palny wyjazdowe się krystalizują jak najbardziej. Ciocia już czeka... Mam nadzieję tylko, zę pogoda będzie znośna, bo jak będzie lało to bez sensu... No i jak za zimno to też nie fajnie, bo nici wtedy ze spacerów i szaleństw na podwórku... A u cioci jest fajnie...
Cariocca, mocno zaciskam kcuiukasy już... toż to już za moment... torby spakowane??? Wszystko gotowe czeka na Maluszka????
Antilko, dzielna dziewczyna z Ciebie... Ja po porodzie tydzień nosilam wenflon (miałam w tym samym miejscu) i myślałam, ze oszaleję... a nic przecież nie musiałam robić. W miejscu był dobrym, bo w przedramieniu, wiec nie przeszkadzał, a i żyły mam mocne, ze wytrzymał tam tyle czasu i przecież tyle płynó różnych we mnie wtoczyli!!! Ale na koniec spuchłam jak balon, na dodatek miałam odparzenia po plastrze... Wyglądło to okropnie. A jak ą wielką dziurę miałam w skórze jak już się od niego uwolniłam!!!! Za to potem żyłą się tak schowała, ze jak poszlam na badania po 6 tygodniach, to się nie chciała pokazać i pani pielęgniarka powiedziala, że tak czasem bywa jak żyłą jest przemęczona... hi hi.. dobre nie??? Mała mądralka taka żyła... a o Martyni pisać nie przestanę i tak.. hi hi... wiec mozesz byc spokojna.. lekturę zawsze dostarczę..
Mamo słodyczka, nie miej wyrzutów... Ja Cię rozumiem doskonale, bo sam przez to przeszłam... Myślę, że pozostałe dziewczyny też rozumieją, a za troszkę wszystkie to poznają... czego im życzę oczywiscie z całego serca. Pisz jak tylko znajdziesz chwilkę i tyle...
Aleczku, jak tam nad morzem było???
No i mężuś zajrzał do domu, zobaczył, że dziecię śpi, żona klika, to zabrał się i pojechał na rekonesans do Media Markt... Planujemy dziś wybrać sie na zakupy po monitor, bo cały czas jedzeimy na tym pożyczonym (pisałam kiedyś, że nasz sie spalił). Mamy upatrzony, ale Tomi chce sie zorientować w cenach w Mediach. Potem sie pochwalę jak się udało.
Pozdrawiam Was wszystkie mocno..