Bo przeciez drugie dziecko tez bedzie na pewno chore, no ale badac to bez sensu. No i te magiczne wpadki na tabletkach.
Odpowiem Ci, bo słyszę ten tekst zbyt często, żeby przejść obojętnie...
Mam niepełnosprawne dziecko, chore genetycznie i niestety ZA CZĘSTO słyszę pytania o kolejne dziecko.
Dla mnie kolejna ciąża jest absolutnie wykluczona i to nie tylko dlatego, że Młody mnie ora psychicznie od 7 lat i są dni, kiedy nie wyrabiam - po prostu nie byłabym w stanie z pełną świadomością i premedytacją skazać kolejnego dziecka na takie życie.
Zachodzenie w ciążę, kiedy ma się chore genetycznie dziecko, jest dla mnie aktem skrajnej głupoty i egoizmu.
I też słyszę teksty "skąd masz pewność, że kolejne też będzie chore, przecież córkę masz zdrową" - ale kto do cholery da mi milion procent pewności, że NIE BĘDZIE???
I co z tego, że mogłabym w ciąży zrobić badania, skoro musiałabym przejść przez piekło, żeby tą ciążę usunąć?
Takie rzeczy to nie w tym kraju...
I uwierz mi, że PANICZNIE boję się wpadki... PANICZNIE!!!
Biorę tabletki od 7 lat, pilnuję tego jak oka w głowie, a mimo to co miesiąc robię testy i z przerażeniem obserwuję, czy ta cholerna druga kreska się nie pojawia.
Więc jeśli historia Myszy jest prawdziwa, to doskonale rozumiem, co przeżywa i przez co przechodzi...