reklama

Ach śpij kochanie...

reklama
Lil Kate, ciesze sie ze Cie zmobilizowalam do tego usypiania i zycze powodzenia:tak::-)


Susu, kochana nie wiem co Ci odpowiedziec na pytanie....mysle, ze odpowiedz ewamat jest wystarczajaca:tak:
Co do tego ze dzieciaczki spia teraz zdecydowanie krocej, to niestety u nas rowniez tak jest 30 min i po spaniu <czasami zdaza sie dluzej> wczesniej spala ok 1 godziny do 1,5 ...ale nie dziwne jak lezala w lezaczku i jak tylko sie poroszyla to ja bujalam mysle ze nie o to chodzilo:no:......w nocy nadal sie budzi na cyca i praktycznie usypia przy nim tak ok 3 razy <a bylo 5 czasem wicej>
Przy usypianiu na szczescie juz nie placze <chyba ze ma gorszy dzien> ale i wtedy sie nie poddaje.....
Na spacerku tez zdaza sie ze usnie i jej wtedy nie budze:no: sa pokrecone pozniej przez to godzinki spania ale trudno.....

Susu, moze i Laila rzeczywiscie jeszcze nie powinna przechodzic tej metody usypiania:-(:dry: kurcze juz sama nie wiem....dziwne ze tak caly czas sie buntuje....POWIEDZ MI PROSZE ILE JUZ STOSUJESZ TA METODE???
 
Susu, moze tak wlasnie byc, ze za wczesnie na metode. ja mialam 3 podejscia. w odstepie jakis 3 tygodni kazde. i w koncu jakos sie udalo bez placzu.

na pytanie o cyca (ja tez mialam problem zeby zrozumiec skad placz, chociaz u mnie nie o cyca chodzilo): dawalam mleko, picie, smarowlalm zeby. a jak nic nie pomagalo to sobie tlumaczylam ze po prostu wymusza maly talib!! i czesto sie poddawalam. teraz chyba sama zrozumiala ze tak jest wygodniej:tak:
 
Jeżeli Laila SUSU ma taki temperamencik jak Maja, to niestety teraz jest ostatni dzwonek. Im wieksza swiadomosć tym gorzej. Niestety przechodziłam horror z Madzia przez 3 latka. Aż poszła do przedszkola i kładłam ja konsekwentnie spać o 20, nie pozwalałam na żadne szantaze, bo wstawałyśmy o 6. Wydawało mi sie, ze robię jej krzywdę jak sie buntowała , ale się nauczyła.
Wczoraj jednak stwierdziłam, że nie mam sie co dziwić dzieciom, jak są podobne do tatusia. (Jesteśmy po nocnej kłótni). Maja dzisiaj źle spała. budziła się z płaczem i nie można jej było w żaden inny sposób uspokoić jak tylko przy piersi. A mój małżonek akurat chciał konsekwentnie stosować zasadę nie wyciągania z łóżeczka. Ale po 45 minutach ją wzięłam. Popiła a i tak nie usnęła. Dopiero usnęła w łóżeczku, już zupełnie spokojna. Akcja się skończyła ok 1 w nocy. Pytam dlaczego mój małżonek sie nie kładzie, a on mi mówi, ze teraz będzie komputer demontował.:szok: Skończyło sie na cichej, ale gwałtownej wymianie zdań. Te moje dzieci po tatusiu mają takie trzepniete to spanie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry