Pozdrawiam wszystkie Mamusie, które mnie wspierały, kiedy potrzebowałam tego bardzo mocno. Nie odzywałam się długo, bo mamy bardzo dużo pracy przy naszej Calineczce, która już nie jest taka mała. Waży już 4kg 400gram i ma już ponad 5 miesięcy. Niestety nadal jest w szpitalu, ale jesteśmy już bardzo blisko wyjścia do domu. Amelka miała liczne transfuzje krwi, przeszła dwie reanimacje, 3 razy jechała 100km do innego miasta aby sprawdzone zostały jej oczka, z czego raz został przeprowadzony zabieg laserowy. Urodziła się 30 marca, a od respiratora została odłączona dopiero 24 lipca, kiedy to po raz pierwszy mogliśmy ją przytulić. Z tego też powodu rozwinęła się u niej dysplazja płucna. Obecnie Amelka leży w budce tlenowej gdzie stężenie tlenu to 25-30% i sama ślicznie oddycha. Wiadomo, że są gorsze dni i lepsze i jesteśmy świadomi, że to jeszcze nie koniec i może długo nie być. Jednak lekarze spodziewają się jej wypisu już niedługo i nie możemy się tego doczekać, a jednocześnie jesteśmy przeszczęśliwi, że Amelka dała radę mimo, że lekarze nie dawali jej nawet godziny życia. Nie piszę tego, aby Was wzruszyć, czy też zanudzić. Jedynie po to, abyście miały dużo siły i cierpliwości cokolwiek się dzieje. Wiem, że przypadek Amelki jest jednym z trudniejszych, musiała wiele przejść, ale udało jej się. Mam nadzieję, że nasza historia pomoże Wam uwierzyć w to, że wszystko się może wydarzyć o ile będziecie w to wierzyły i wspierały swoje małe "Robaczki". Powodzenia Wam życzę z całego serca