Racjonalnie rozumiałam, ze nie powinnam była bać się amniopunkcji, ale irracjonalnie wszystko mi mówiło, zeby jej nie robic. To, co wtedy czułam, to nawet nie był strach, to było przerażenie. Potem w mojej ciazy podziało się wiele gorszych rzeczy, syna i mnie uratowano w ostatnim momencie, cesarką na zimno. W pępowinie nie było już krwi. A ja i tak za największa traume uznaję pieprzone badania prenatalne, które choć statystyczne, to przerażające. Nie pamiętam długości syna po urodzeniu, a pamiętam 1:32 zD. Masz prawo czuć wszystko, co czujesz!