Kurczę,znowu jest troszkę gorzej u Antosia. Byłam u niego po 11 rano. miał gorączkę 37,8st. No i bezdechy...równo co pół godziny przestawał oddychać,saturacja i tętno leciało w dół. trzeba go było albo w plecy poklepac mocniej,albo jakos pobudzić. Czasami szybko wracał,czasami wolniej i trudniej. Wskakiwał na 100 %saturacji i spokój i potem znowu...Czasami sama nie dawałam rady, dopiero pielęgniarka mu pomagała. Ja po prostu za delikatnie to robiłam. W południe dostał paracetamol i gorączka troszkę spadła ale tylko do 37,1st. Potem dostał kroplówkę,bo badania mu pobrali i troszke słabsze wyszły. Jak wychodziłam bezdechy miał już tak co dwie godziny. Jak zadzwoniłam o 22 to ostatni miał o 19. Ale miał chwilowe spadki saturacji. Na noc na szczęście zabrali go na intensywną u nich na oddziale i ma tam byc do poniedziałku. Tak to leży na normalnej sali,gdzie pielęgniarki zaglądaja co jakis czas, monitor od pulskoksymetru podgłoszony że na całym oddziale go słychać i jak tylko alarm sie włączał zaraz ktoś przychodził. Na badania wyciągają go z inkubatora zawijają w ręcznik i noszą do zabiegowego. Wczoraj go nie kąpali,przez temperaturę ale pielęgniarka wyciągnęła go na przewijak i obmyła troszke i naoliwkowała. Zawinęła w ręcznik i mówi żebym postała przy nim,ona mu pościel zmieni. Spytałam czy moge go wziąść na ręce, troszkę się bała ale pozwoliła. W końcu go wycałowałam, przytuliłam. Jest już taki duzy,całe 1700g. Dostaje 35ml mleczka. Wczoraj nawet dwie kupki były,jedna przy mnie.
Wróciłam do domu i dopiero stres wyszedł na wierzch,oklapłam, poryczałam się. W szpitalu jak jestem nie płaczę oczywiście,.tam działam automatycznie,przy synku staram się mieć zawsze dobry humor.
Byłam przygotowana na bezdechy,ale teoretycznie tylko. Muszę się oswoić z tym,nauczyc jak go pobudzać bo jeśli zdarzy się to potem w domu będę wiedziała co robić i nie spanikuję.
Zaraz będę dzwonić do szpitala,jak tam noc minęła ale tak sie boję...
W ogóle to ja wczoraj czułam ze coś się dzieje,szłam do szpitala ze ściśniętym żołądkiem. Nie wiem jak to mozliwe ale tak jest za każdym razem,że ja czuję że u mojego synka dzieje się cos złego.