reklama

Bawimy mama, bawimy...

u nas samodzielne jedzenie tez jest hitem, dzieki temu ze Antol ma zajete raczki i co nieco włozy sobie do buziaka, moge go spokojnie nakarmic- ja karmie jego , on mnie...uwielbia to. A wyglada to tak apetycznie ze szok
 
reklama
marta no wlasnie.Obie nie lubia jedzenia.U nas jest juz troszke lepiej z tym jej niejedzeniem ale dalej opornie to idzie.Kaszki to je tyle co kot naplakal.Obiadu tez malutko.Owoce sa nadal niedobre.Czasem zje ze dwie lyzki jablka albo jakiegos mixu i to by bylo na tyle.
Jedynie co lubi to kisiel z truskawkami.Sama jej robie i tego potrafi cala szklanke zjesc.Jedyny posilek na ktory chetnie otwiera japke.Ale jak jej dam juz inny owoc do tego kisielku to pluje i nie zje nic.
 
tak tak, jedzenie raczkami to jest to co lubimy najbardziej. ostatnio jednak Seb domaga sie lyzki jak go karmie i zawziecie probuje wlozyc te swoja lyzeczke do miseczki z jedzeniam. problem jest taki, ze on do buzi sobie nie trafi, a jedzenie laduje na scianie albo podlodze albo gdzies pomiedzy. wrrr, trzeba bedzie na wiosne kuchnie znowu malowac bo juz jest w laty:p

ale opcja z jedzeniem na podlodze jest super. u nas tez tak jest mlodemu chyba najwygodniej, bo troche zje, pojdzie sie pobawic, wroci, znowu zje i tak w kolko. tylko dziadkowie sie oburzaja, ze tak nie mozna, bo talerz stoi na podlodze i wyglada jak miska dla psa:baffled: no szczerze mowiac to wyglada, ale co zrobic jak Mlody tak lubi? :-p
 
U nas od kilku dni Kostka domaga sie swojej lyzeczki podczas jedzenia. Wklada ja do miseczki i pusta laduje do buzi. Widac lapie o co chodzi, tylko z tym nakladaniem jej nie wychodzi :D
 
Natalka już potrafi:
mówić -mama, tata, baba, dziadzia, papa, cici, auau, kjakja (krakra), lala, da, neee
- przy wersalce sama chodzi, wstaje przy różnych meblach, w końcu nauczyła się raczkować,jak się zapomni to potrafi przez jakiś czas stać bez trzymania , jak słyszy muzykę odrazu tańczy i śpiewa lalala, koci koci łapci, tu tu sroczka, brawo, umie pstrykać palcami, pokazuje jaka jest duża i jak boli głowa, otwieranie szafek i szuflad nie robi żadnego problemu , jak ma ochotę to siusia do nocnika i raz udało się zrobić kupkę na tronie :)
 
a no i z racji tego że znowu mamy kaszel (byliśmy już u pediatry) to M. nauczył się kaszleć na prośbę :-D, też stoi bez trzymanki jak sie zapomni, szuflady, szafki torebki to najlepsze miejsce do zabawy ;-)
 
No to moja mowi: mama, tata, baba, dziedzia, papa, nie, ta(k), da, lala i wyglada na to, ze swiadomie uzywa tych slow. Kiedys mowila niania ale zapomniala ;-) Staje przy wszystkim i dotykajac sciany, soly, krzesla czy czego tam jeszcze chodzi. Kilka razy stanela bez trzymanki, ale nie czesto sie to zdarza. zaczepia robiac dzwiek przypominajacy khyyyy i udaje kaszel. Kojec zastawia jej wejscie do kuchni, ale sobie go bez problemu odsuwa. Dzis odsunela, weszla do kuchni i zlapala za drugi koniec kojca i przyciagnela go do siebie zastawiajac przejscie - mysle ze przypadek ale interesujacy. Z nocnikiem sie przyjazni w gruncie rzeczy. Klaszcze, tanczy i spiewa (to jest niesamowite, bo jesli jej sie spiewa jakas melodie na lalalalala i przestaje, ona natychmiast zaczyna swoje lalalalala), przytula pluszaki i kreci bakiem - jeszcze nie rozkminila ze po nacisnieciu trzeba puscic.
 
reklama
Zielona tak sie ostatnio zastanawialam w jakim jezyku mowi Kostka? :)

brawo dla dzieciaczkow za wszystkie umiejetnosci!
Ola poki co nie kuma ww rzeczy ale za to na naszym portrecie slubnym bez problemu pokazuje gdzie jest mama :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry