reklama

Bawimy mama, bawimy...

reklama
a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie
 
a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie
Moim zdaniem jeszcze za wcześnie, szczególnie że Twój mały dopiero zaczął sam siedzieć.
Ja nawet Margolci która sama stoi bym tam jeszcze nie włożyła, ale ja w ogóle wszystkim sprzętom które sztucznie "stawiają" dziecko do pionu mówię NIE. Czytałam kiedyś o tym, jak ważny dla rozwoju mózgu jest etap raczkowania i że jak najdłużej maluchy powinny raczkować czy pełzać. Tego się będę trzymać:-)
 
Alijko, Kubusiu, Kacperku gratuluję nowych umiejętnosci!

A tak w ogóle to jestem w szoku :szok:, dziewczyny po co Wy cwiczycie z dziecmi siadanie, chodzenie itd????? No nie rozumiem????

też się zastanawiam, na wszystko przyjdzie czas i tyle

a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie

ja podobnie jak Elvie mówię takim wynalazkom stanowcze nie, lepiej mu zwykłą huśtawkę zróbcie, takiego odbijania bym się bała...

Katik mój też taki kopacz:-)
 
u nas nadal etap pełzania
trenuje dupcie trzymajac w górze ale nie raczkuje jeszcze
siedziec potrafi tylko chwilke i niepewnie i zaraz jest "bach" wiec jeszcze mu do tego daleko
z mówieniem tez kiepsko
na razie jest etap: aguuu
caly czas czekam na : mama, tata lub baba ale jakos tak bez cisnienia
wszystko w swoim czasie
:)
 
na Ole jakoś chyba wczorajszy basen dobrze zadziałał bo dziś cały dzień trenuje trzymanie tyłka w górze .. wkońcu jej zadek nie ciąży he he , bo jakoś marnie jej to szło . podnosi sie i kiwa . do raczkowania droga daleka u niej . może to i lepiej nie trzeba jej ganiac
 
a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie

takie dziecko już stojące bym wsadziła niech się w tym pobawi ale oczywiście kilka minut i koniec . takiego na etapie mojej Oli nie .
 
Moim zdaniem jeszcze za wcześnie, szczególnie że Twój mały dopiero zaczął sam siedzieć.
Ja nawet Margolci która sama stoi bym tam jeszcze nie włożyła, ale ja w ogóle wszystkim sprzętom które sztucznie "stawiają" dziecko do pionu mówię NIE. Czytałam kiedyś o tym, jak ważny dla rozwoju mózgu jest etap raczkowania i że jak najdłużej maluchy powinny raczkować czy pełzać. Tego się będę trzymać:-)

hehe tylko sproboj ja w tym utrzymac :-D

nie mam takiego wynalazku i nie lubie takich. wszytko naturalnie, a to mi sie tak ze sztucznym nadganianiem kojarzy :-)
ja to mysle teraz nad taka prlowska fuźdanka co dwa haki w futryne i huuuuuuuu-siuuuuuuuuuuuu :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry