reklama

Bawimy mama, bawimy...

reklama
popieram...to nic dobrego dla dziecka.

A tak w ogóle to jestem w szoku :szok:, dziewczyny po co Wy cwiczycie z dziecmi siadanie, chodzenie itd????? No nie rozumiem????

wronka u nas "ćwiczenie" trwało całe 5 min po tym jak mały sam usiadł... a zrobiłam to tylko dlatego bo się denerwował, że nie może usiąść. dlatego z nim chwilę poćwiczyłam samodzielne siadanie... bo tak jak pisałyście dziecko powinno rozwijać się swoim tempem. co innego przewracanie na boczki, a co innego np podnoszenie do stania... tym bardziej, że tak jak napisała elvie uważam, że etap raczkowania powinien trwać jak najdłużej.
 
Nasze dziecie zaczelo stawac juz w sierpniu,a od polowy wrzesnia przytrzymywana za rece zaczela chodzic(jak skonczyla 6msc dokladnie 3 dni po),w tym samym czasie raczkujac,juz sama staje kolo mebli i chodzi przy nich...no i nie ma zmiluj sie,trzeba jej dawac rece bo chce chodzic
dzizus:szok: uwazaj na jej bioderka, im szybciej dziecko zaczyna chodzic tym wieksze jest obciazenie bioderek, to moze miec w przyszlosci przykre powiklania
alijka staje sama ale tak kiwajac sie i to jak ma prawie 8 miesiecy, a twoja corcia jak miala 5 :szok:

popieram...to nic dobrego dla dziecka.

A tak w ogóle to jestem w szoku :szok:, dziewczyny po co Wy cwiczycie z dziecmi siadanie, chodzenie itd????? No nie rozumiem????
ja tez nie rozumiem, wszystko w swoim czasie i powinno samo przyjsc... ja nic nie cwicze z alijka, sama robi to co robi, a teraz jak sie zaczela podnosic to nie daje jej rak i nie ustawiam do chodzenia bo sie boje ze to za wczesnie jest, nie chce zeby miala problemy potem
a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie
moja kuzynka to ma, do dupy calkiem dla tak malego dziecka, jej dziecko sie w tym przechyla tak do przodu leci.. to chyba dla starszego dziecka jest, na potem ci sie przyda ale jeszcze za wczesnie jest

haha dobre

moja tak, i tez bedzie tak dlugo to robila az cos spadnie albo zepsuje... np jak siedzi w swoim foteliku i ma nad soba ten palak z zabawkami to bedzie tak dlugo kopala w niego az on spadnie...
 
to witaj w klubie kwiatuszek.pregnet! tez jestem zdania,ze na wszystko bedzie czas i przyjdzie samo...to my dorosli jestesmy niecierpliwi...przyznaje sie bez bicia! a z ta hustawka tez bym byla przeciw...
 
Ja Oli wniczym nie pomagam podłoga i niech się sama meczy . tylko jak ją ubieram na dwór to sadzam ją na kolanach , bo ona inzcej się ubrac nie daje . Ona sama siada z półleżącego ( na krzesełku jak ja karmie np ) ale jej nie pozwalam niech usiadzie z płaskiego to proszę bardzo .
Szymek jak miał 7 miechów z małym hakiem już stawał , doszedł do tego sam , sam sie wspinał nigdy nie chodził za ręce.
Co lepsze stawał a nie siedział , do siadania doszedł jak już super raczkował i stawał to własnie z tego raczkowania tyłek w bok i siadał , wczesniej go też nie sadzałam chyba że na chwilkę ubieranie własnie czy coś . Poszedł dopiero jak miał rok i dobrze
 
a co powiecie o takim sprzecie dla dzieci jakim jest takie cos co sie mocuje na futrynie drzwi, tam wsadza sie dziecko do takiego siedziska, i malec odbija sie nuzkami, bo to jest zamocowane na takiej gumie.
mam nadzieje ze wiecie o co kaman.
dostalismy od rodinki i nie wiem czy juz moge to uzyc . czy to nie jest grozne dla bioderek czy cos.
jakie sa wasze opinie

to taki skoczek jak rozumiem.
ostatnio w ddtvn zawitkowski tego nie polecał jak i innego typu urządzeń które wymuszaja na dzieciach, chodzenie , skakanie itp. to jest złe na bioderka.

ja tam też nie trenuje z Olą;
sadzam ją jak się ubieramy bo inaczej pewnie zajęło by mi to cały dzień; czasem jak lezy na plecach to wyciągam ręce i mówię choć do mamy to ona łapie je i się podciąga ale za chwile się kładzie, czasem na chwile posadze ale po minucie jest babach na bok i to tyle w tym temacie; o chodzeniu to my nawet nie myslimy.
 
bea83 oczywiscie,ze nie robisz zle! kazde dziecko ma swoj wlasny tok rozwoju i jesli dzidzia juz sama sobie tak ladnie radzi to mysle,ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia!niech cisnie! ty jestes matka! a mojego Maxa powiedzmy szczerze,nie cwicze...sadzam go do jedzenia bo wiem,ze juz potrafi i jesli mam go ubrac oraz w wozeczku bo juz sam umie...a na podlodze jak go posadzimy to zaraz bec i pelza-Dzdzowniczka.wiec dziewczyny wiecej luuuuzu!pozdrawiam mamusie zatroskane!kazda chce dla swojego dziecka jak najlepiej!!!!!! ktos moze uznac to za krytyke...
 
reklama
wiec dziewczyny wiecej luuuuzu!pozdrawiam mamusie zatroskane!kazda chce dla swojego dziecka jak najlepiej!!!!!! ktos moze uznac to za krytyke...

wiecej luzu dla cwiczacych swoje dzieci, czy wiecej luzu dla tych ktore napisaly ze przegieciem jest sadzac, stawiac i chodzic z dzieckiem "na sile"???


Tak czy tak bede twierdzic, ze chodzenie z szesciomiesiecznym dzieckiem to przegiecie. A tlumaczenie, ze : bo chciala, i bo jej to frajde sprawia to dla mnie paranoja.
Powodzenia jak dziecko zacznie mowic. Rozumiem, ze wtedy tez sie mu na wszystko pozwoli, bo bedzie prosic...
W takim badz razie tylko czekac jak pozniej zamiast proszeniem bedzie wymuszanie krzykiem, grozba itd....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry