u mnie dzis katastrofa pedzila za katastrofa. Dzien jak co dzien, sniadanko, przedszkole, odbior, obiadek, drzemka, robienie obiadku dla Tatusia, przy okazji upieklismy ciasteczka, potem przyszedl tatus, ktory sie zmyl po poltorej godziny bo... do roboty musial znow. A my zostalismy sami, wiec wpadlismy na pomysl zabawy wszystkim co sie da. I tak w koncu Dawid pokazal paluszkiem na szafe gdzie stala taka drewniana zabawka z ikei gdzie sa w noezne strony powyginane palaki a na nich kulki i dziecko moze te kulki w zdloz palakow przesowac cwiczac motoryke reki (napewno wiecie o jaka mi chodzi). Pobawil sie troche, potem kolacja i czas sprzatac i szykowac ciuszki na jutro. Wszystko bylo fajnie zabawki wyladowaly na swoich miejscach tylko Dawid widzac ze szykuje ubranka na jutro i ze woda w wannie czeka troche sie zbuntowal i zaczal sie droczyc przy szafie, ja probowalam otworzyc on ja zamykal i za ktoryms razem z takim impetem zamknal drzwi ze z szafy ta cholerna zabawka ktora odlozylam spadla i drewniana czescia udezyla malego w glowie. Dawid upadl, nie wiem czy pod ciezarem zabawki, uderzenia, czy tez stracil przytomnosc. Za moment zaczal strasznie krzyczec, czegos takiego jeszcze nie slyszalam, na glowie uroslo przeogromne limo w srodku ktorego jest zary uderzenia ze zdarta skora. Wyglada koszmarnie. Przylozylam perelce lod na to miejsce i az sie trzeslam nie wiedzac co zrobic. Troche to trwalo, ale Dawcio sie uspokoil, kazal lod odlozyc do lodowki, a sam zaczal ocierac mi oczy bo plakalam razem z nim. I usmiechal sie i tulil. A ja mialam w glowie ze ta zabawka lecac z takiej wysokosci i nalezaca raczej do ciezkich mogla go zabic. Potem byla kapiel i Dawidek dojadal w niej jeszcze swoja ulubiona kaszke, bo chcial odrazu wejsc do wanny i jakos tak sie dupka wiercil ze sie poslizgnal i wpadl calusienki pod wode zachlystujac sie nia na maxa. Nie zdazylam zareagowac. Tak wiec zaliczyl drugie uderzenie w glowke tym razem od tylu i malo co sie nie utopil. Teraz juz spi spokojnie w lozeczku, a ja latam do niego bo boje sie zeby nie bylo jakis powiklan po tym wszystkim. I... jak pomsle co sie moglo stac to.... no i znow rycze...