Ja miałam podobna sytuację. Pięć lat temu jak chciałam się starać o dziecko zrobiłam wszystkie podstawowe badania i co najważniejsze TSH również. Okazało się że mam niedoczynność tarczycy ( Hashimoto). Niestety za pierwszym razem nie trafiłam na dobrego lekarza i dopiero gdy zmieniłam specjalistę wyniki tarczycy wróciły do normy. Starania nie przynosiły żadnych rezultatów. Gdy mam owulację zawsze mnie boli dół brzucha więc byłam pewna że z tym wszystko w porządku ale po kilku latach niepowodzeń zmieniłam ginekologa. Zawsze wizytę umawiał mi tak abym była po owulacji aby zobaczył czy pęcherzyk pękł. Na początku w ogóle nie pękał jakby wchłaniał się czy coś czyli miałam nie pełna owulację albo jej brak. Po badaniach wyszło że mam za niska prolaktynę. Przepisał mi lek ale teraz już nie pamiętam jaki i brałam go przez 10 dni jak dobrze pamiętam. Wizyty zaczęły się od września ostatnia była w listopadzie na której stwierdził że będzie potrzeba zrobienia zabiegu aby sprawdzić czy mam w ogóle jajniki drożne a mężowi kazał zrobić badanie nasienia. Mimo wszystko kazał się dalej starać. Historia się zakończyła tak że po wizycie listopadowej odpuściłam i stwierdziłam co będzie to będzie i przestałam myśleć o tym. 5 stycznia miałam dostać miesiączkę której nie było a 7 zrobiłam test i wyszedł pozytywny

podejrzewam że leki dużą rolę tu odegrały i prolaktyna była tą przyczyną. Mimo choroby tarczycy ciążę przeszłam nawet dobrze

synek dostał 10 punktów mimo małych wad o których wiedziałam na badaniach prenatalnych już więc mnie nic nie zdziwiło

także nie ma co oszczędzać na badaniach prenatalnych bo ja akurat je miałam prywatne i czasami na pierwszych się czegoś nie dostrzeże a na drugim badaniu tak i tak to właśnie wygląda

Mam nadzieję że leki na prolaktynę pomogą i za jakiś czas będą te dwie wymarzone kreski

powodzenia