U mnie wszyscy się cieszą. Każdy był pewien, ze już nie będziemy mieć więcej dzieci - i chyba nawet oswoili się z tą myślą. Rok temu ich zaskoczyłam - była krótka radość

- a teraz to już super się cieszą - a im więcej dni mija tym bardziej się cieszą . Nawet u mnie w pracy ( kierownictwo i koleżanki) - też się cieszą - po prostu wiedzą, że chcieliśmy mieć drugie dziecko i nikt nie komentował.
Szef się już oswoił z myślą ;D i cieszy się, że wracam po macieżyńskim - no coz takie życie

I jeszcze obiecałam, że poważne sprawodzadania będę w domu robiła na macieżyńskim ( bałabym się komuś nowemu dać, że może coś namieszać a potem jak wrócę to przez pół roku będę wszystko poprawiać). Dla mnie nie jest to zbyt obciążające - więc mi odpowiada. Mam już wprawę w pracowaniu przy małym dziecku - hi, hi,hi - Anię urodziłam na II roku studiów.
Ups. Ale się rozpisałam na temat mojej pracy.
A tak przy okazji. Czy czujecie już jakieś ruchy dzidz?
Bo ja raczej tak. W ostatnim tykodniu tak troszkę ( ale tak trochę niepewnie - więc nie byłam pewna, czy to dzidzia czy urojona fantazja). Przez poniedziałek i wtorek - nic. A od wtorku po południu - czu7łam jak maluszek się przekręcił i teraz kilka razy dziennie czuję. Jednak tylko mogę ja to wyczuć - gdyz czuję przez wewnętrzne powłoki brzuszne, gdy się przykłada rękę - to jeszcze nic się nie czuje.