• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Brzuszki wrześniowych mam

Ja tez blondynka z jasnymi rzęsami i bez maskary ani rusz a jeszcze mam okulary to tym bardziej oko musze bardziej podkreślić.
Sińka Ach te stereotypy w Polsce :-D.
 
reklama
Ja tez blondi, ale rzęsy mam ciemne, oczy tez. Za to brwi musze co jakis czas zrobic henna, własnie mi uswiadomilyscie ze juz jest ten czas. Ale teraz w pracy bede gościem wiec bede miała czas na takie rzeczy.
Ja sie nie maluje, chyba ze mamy gdzieś wyjście. Uważam ze lepiej wyglądam z makijazem ale nie chce mi sie codziennie malować, bo nie chce mi sie tego zmywac potem. Chociaz po nieprzespanych nocach to chyba bedzie konieczność;-D
Trzeba o siebie dbać w każdym czasie, choc marze juz o powrocie do pierwotnych kształtów. Brzuch mi nie przeszkadza, ale tyłek i jakies takie ramiona mam duzo większe, uda i tak sobie ponarzekalam. A. tez uważa oczywiście ze przesadzam. ja wiem ze nie jestem jakimś wielorybem ale jakaś mniej sprawna sie czuje, opuchnieta.
 
W 100% zgadzam się z Sińką!
Moim zdaniem przy dziecku również można zorganizować czas tak żeby i dla nas wystarczyło. I strasznie drażnią mnie takie męczennice co to nawet uczesać się kiedy przy dziecku nie mają, a jak się wygląda dobrze, to od razu etykietkę przykleją że zapatrzona w siebie lala i już nic nie robi i na pewno nie potrafi zrobić. Mi ciągle wypominają że paznokcie mam ładne, tak jakbym nic w domu nie robiła. A robię wszystko jak każda kobieta ale nie jest dla mnie problemem założyć rękawiczki czy raz na tydzień zrobić sobie frencha. Dbam to mam, a nie muszę później wywalać po 100zł na tipsy jak jest okazja...
A co do makijażu to ja od razu czuję się lepiej jak nałożę podkład i tusz do rzęs, bez tego to mi nawet głupio drzwi otwierać jak listonosz przyjdzie - no ale czasem się zdarzy :-p
Ja teraz noszę praktycznie zawsze przylegające do brzucha bluzki, bo w takich szerokich czuję się jak wieloryb, a teściowa ostatnio mi w swojej szafie (rozmiar 42-44) chciała jakiejś bluzeczki "ciążowej poszukać":szok: I ona nie rozumie ja mogę w takich "małych" rzeczach chodzić...
 
Ostatnia edycja:
Jak miałam remont to moim majstrowie się dziwili że mi się chce w białych koszulach chodzić. Bo w domu miałam wiadomo - gruzowisko, miałam ochotę się ich zapytać czy ja sprzątaczką jestem i mam sobie sztuczny fartuch ubrać. Są pralki, proszek to się wypierze!
 
Mi moja babcia chciała na ciążę pożyczyć swoje ciuchy... wiecie takie długie spódnice na gumie, długie szerokie swetry i takie tam :-p Już widzę jakbym w tym wyglądała. Babcia kochana chciała dobrze, za jej czasów troche inaczej ciuszki ciążowe wygladały niż teraz :-)
 
Nalka hahahaha, dobre, ja miałam podobnie, ale jeszcze gorzej, bo to moja mama chciała mi sprezentowac jakąś sukienkę (nie wiem skąd ona ją wytrzasnęła)- rozmiar chyba z 48, na ramionach -uwaga PODUSZKI- :szok:- długa do ziemi, zapinana na okropne guziki z przodu. Boszzzzeeeeeeee jak to zobaczyłam to, powiedziałam do męża, że lepiej bym wyglądała w worku po ziemniakach. Nie wiem skąd u starszych ludzi przekonanie, że w ciąży to w "workach" chodzić i to najlepiej ubierać się tak, żeby tego brzucha nie było widać. Masakra, przecież wyglądałabym jak Buka z Muminków. aaaaaaaaaaaa!!
 
Niedzielny spacerek

DSC05248.jpg DSC05243.jpg
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry