Witam,potrzebuję porady.Mam prawie 2letniego synka.Od kilku tygodni syn dostaje strasznych histerii włącznie z waleniem glowa o podłoże.Nie radzę sobie kompletnie z tym.O ile wcześniej probowalam być cierpliwa tak teraz tracę zimną krew i choć wiem że robię źle to krzykiem reaguje na jego krzyk.Nie chce tego robić,zawsze mam wyrzuty sumienia jednakze podczas takich kryzysowych sytuacji ewidentnie włącza mi sie gadzi mózg(walcz albo uciekaj).Histerie są dosłownie o wszystk
zabawkę którą zabrał kuzyn,o to że nie może gdzieś pójść,o to że jadąc autem nie może napic się mleka z piersi już teraz natychmiast(nadal go karmię).O cokolwiek co tylko mu sie nie spodoba.Do tego teraz doszło również kopanie,uderzenie mnie.Probowalam przytulać,tłumaczyć ale było tylko gorzej więc uznałam że lepiej będzie po prostu dac mu czas na uspokojenie sie,kiedys skutkowalo,teraz piszczy tak glosno i tak dlugo ze robi sie caly czerwony i spocony.Czy powinnam udac sie do jakiegos specjalisty?czy jest w ogole sens z tak malym dzieckiem?Nie chce spieprzyc mojemu dziecku zycia a obecna sytuacja chyba ku temu podąża...Czy to normalne zachowanie tzw bunt 2latka?mamy w rodzinie bratanka 2.5 r ma ale u niego nie bylo tak silnych emocji.Czy duze znaczenie moze miec fakt ze syn jest ze mna mocno zwiazany,tata duzo wyjazdow sluzbowych mial,teraz my wrocilismy do PL na stale a on zostal za granicą,niezbyt dobrze sie miedzy nami uklada wiec i tez ja chodze non stop poddenerwowana?O ile widze ciagly rozwoj intelektualny u syna,jest inteligentnym chlopczykiem,coraz więcej mówi tak rozwój fizyczny mnie martwi-nie przybiera na wadze,jest dość chudy.Czy takie zachowanie może mieć podłoże psychiczne?brak ojca,moje wypalenie macierzyństwem?czy też nie powinnam szukać czegoś czego nie ma i uznać to za zwyczajny bunt 2latka i uzbroić się w nervosol(A dzięki niemu w cierpliwość)?