Witam wszystkie mamy trochę dalej niż po weekendzie

A my po nim jak zawsze zmęczeni bardziej niż normalnie, a przynajmniej ja bo zawsze chce zrobić więcej dla siebie i dla innych bo w końcu weekend, a M w domu. A tu sobota basen, jakieś zakupy, sprzątanie mycie okien, bieganie za psem i dzieckiem, wypad do zoo jeszcze wdarła się wieczorna wizyta na IP i jak już po tym całym dniu dziecko poszło spać, a ja chciałam zrobić coś dla siebie - orbitrek może jakieś inne wygibasy w celu usprawnienia mojego ostatnimi czasy niezwykle zaniedbanego ciała to nie miałam siły i gdyby nie to, że oddycham bezwarunkowo pewnie z jej barku nie zrobiła bym i tego. W niedziele powtórka z rozrywki niby przyjemnie bo jakiś wypad do prababci ale ledwo przekroczyłam próg a starowinka z sekatorem w ręku bo tu trzeba przyciąć,a tam przekopać na jesień...później znowu jakiś obiad ugotować tu ogarnąć tam posprzątać po mył tornadzie i tak tylko wieczorem modliłam się o nadejście poniedziałku i przebywania samej ze sobą nawet jeżeli jest to 35 minut w ratach

w sowim bałaganie który sama na robię z ograniczonym czasem uzależnionym od "humoru" mojego dziecka bo w tedy przynajmniej nie rzucam się z motyką na słońce.
Jak sobie pomyślę, że i mnie czekają te wszystkie świetlice, przedszkola, szkoły wolne itp to z jednej strony się cieszę, a z drugie przeraża...
Może trochę późno ale udanego tygodnia
