reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Chcę mieć dziecko...

Cornelka nie staramy sie ale specjalnie nie uważamy :) Co ma byc to będzie - zobaczymy co przyniesie Nam czas - ja wierze w przeznaczenie i to bardzo żarliwie :D
Poza tym uważam, że Kinga ma racje ...

Kinga a co to kryzys pierwszego dziecka?
 
reklama
Kinga ale to nie jest tak wiem ze i tak bedziemy sie klocic nie ma zwiazku bez klotni ale mysle ze gdyby bylo dziecko bylo by inaczej owszem klotnie tez ale juz inne podejscie do wszystkiego i to nie jest tak ze ja chce dziecko zeby sie nam relacje poprawily wiem ze tak moze nie byc chociaz znam go na tyle ze wiem jaki chodzil by dumny i cieszyl sie z tego co dziecko juz umie itp poprostu malenstwo wniosloby radosc do naszego zwiazku bo tak teraz to nic sie nie dzieje i to chyba z nudow czasem sie klocimy hehe:)wiec nie mysl ze my sobie dzidzie zrobimy aby bylo lepiej nie nie oczywiscie nie wiem czy w tym miesiacu uda nam sie aby z tym dzieckiem moze nie a moze wcale go nie bedzie w tym roku chcialabym ale wiem ze to nie takie chop siup i tez wiem ze zajscie w ciaze nie jest takie proste bo nawet jak tutaj czytam to nie ktore dziewczyny zachodzily w ciaze w takim czasie gdzie i my akurat poszalelismy i u nas nic

mam nadzieje ze mnie zle nie zrozumialyscie nie porywalabym sie na tak gleboka wode gdybym wiedziala ze moze to nie byc dobry wybor
u nas jest tak ze oboje mamy takie same charaktery i jestesmy uparci i dazymy do swojego i zawsze kazde ma racje wiec trudno zeby klotnia nie wynikla z tego ale potem sie godzimy i jest super chyba musimy sobie pokrzyczec na siebie zeby zrobilo nam sie lepiej:)

dobranoc:*
 
Ostatnia edycja:
Cannella kryzys pierwszego dziecka polega na tym ze jak kobieta urodzi, czuje sie fatalnie po porodzie, dochodzi do siebie przynajmniej miesiac...jeszcze dochodza nieprzespane noce, zmaganie sie z nawalem (nie daj boze dziecko ma kolki itp), cala ogromna burza hormonow przez ktora kobiety czuja sie fatalnie (czesto dochodzi do tego dol zwiazany z tym ze po porodzie nie wyglada sie super fajnie) a jej chlopak, narzeczony czy maz zachowuja sie w wiekszosc jakby ich kobieta jeszcze nie urodzila, jakby dziecka jeszcze nie bylo i nie trzeba tak bardzo pomagac....nie wiem czy napisalam to tak zebyscie mnie dobrze zrozumialy...chodzi o to ze facet dopiero po paru dobrych miesiacach zaczyna zachowywac sie tak jak powinien od poczatku....kobiety wyczerpane porodem i tym wszystkim co jest po potrzebuja duzo pomocy i wsparcia a faceci tego nie dostrzegaja i tego im nie zapewniaja, spotykaja sie ze znajomymi, chodza na imprezy jak gdyby nigdy nic a kobiety siedza caly czas w domu z dzieckiem, a ich zajmowanie sie dzieckiem ogranicza sie do potrzymanai troche na rekach, pobawienia sie i tyle...w dodatku jeszcze doluja kobiete tekstami typu "no przeciez ty caly dzien siedzisz w domu, to jak ty mozesz byc zmeczona"...i wtedy zaczynaja sie klotnie, zale i pretensje...dlatego to jest proba dla zwiazku. Czy para w koncu sie dogada czy nie. Tak bylo u mnie i praktycznie u wszystkich dziewczyn z ktorymi rozmawialam na ten temat....
...malo tego naprawde spora czesc z nich myslala o rozstaniu/rozwodzie (niektore to nawet papiery rozwodowe rzucaly mezowi)...albo wyprowadzaly sie z domu na jakis czas...to naprawde nie jest tak jak w filmach...czysty cud miod. Faceci dluuugo odnajduja sie w tej nowej sytuacji co calkowicie nie wspolgra z oczekiwaniami i potrzebami partnerki...
 
Ostatnia edycja:
ale nie wszyscy faceci tak maja i wiem to bo widzialam po swoich kolezankach dla niektorych to jest szok i potrzebuja czasu a inni od razu zajmuja sie malenstwem
 
hej dziewczyny, doszlam do siebie, tak naprawde przesadzilam z pepsi bo wlasciwie bardzo mala wypilam, nie bylo piwka :( sama wodeczka wiec malutko wypilam, niestety moj maz musial sie tak upic ze nie bylam w stanie wniesc go do domu jakis pan mi pomogl co jechal z anmi autem... wstyd jak nie wiem co, na szczescie na weselu nie byl az tak pijany ;) w gruncie rzeczy bylo poprostu super. ale nastepnego dnia przespalam tylko godzine i to ledwo ledwo. za duzo pepsi wypilam i chodzilam nakrecona a jednoczesnie zmeczona. nie pilam pepsi tez poltora roku a tu nagle z dwa litry wypilam wiec kofeina zadzialala. a antoninka zostala z babcia, ktora stwierdzila ze teraz smialo mozemy wychodzic bo nie wiedziala ze ona w nocy taaaka grzeczna :p

fajnie dziweczyny ze u was cos tam rusza canella fajnie ze twoj tak o dziecku mowi

kinga wiesz powiem ci, ze u nas byl kryzys, ale nie po porodzie tylko jeszcze przed, jak tylko dowiedzielismy sie o dziecku. byly straszne klotnie, juz prawie se rozstawalismy, hehe nawet klocilam sie z nim o to zeby dziecko mialo moje nazwisko :p , bo o slubie nie bylo mowy! pozniej jakos wszystko sie uspokoilo i bylo jak w bajce.. a po porodzie mialam wszystko czego potrzebowalam a nawet i wiecej, mezus dwa tygodnie siedzial ze mna w domku. codziennie sniadanie do lozka i kolacyjka wymyslna mimo ze bardzo malo wtedy moglam jesc gl gotowane. w nocy wstawal podawal mi tosie do karmienia juz przewinieta, wieczoram bardzo mi pomagal bo mala byla marudna nosil ja i usypial. robil wszystko jak mogl najlepiej
dlatego zgodze sie z cornelka nie wszyscy przechodza kryzys pierwszego dziecka :) ach ciesze, ze mam takiego mezusia, ktory tak bardzo mi pomaga :D (wylaczajac wczorajszy incydent) :)
 
oj wiadomo ze jak dlugo nie pilas i jak troche sobie cos chlupnelas to od razu sie pijana poczulas ale najwazniejsze ze bylo fajnie:)oj facet to facet oni zawsze sie upija:p

yhy z tym kryzysem to nie zawsze nawet moj ojciec takiego nie przechodzil hehe:D
 
cornelka ja nie pisalam ze wszyscy tak maja tylko wiekszosc :) tez znam przypadki gdzie od poczatku wszystko bylo super, panowie zdali egzamin na szostke, niestety jest ich mniejszosc z tego co zauwazylam. Moj akurat wliczyl sie do wiekszosci, dobrze ze sie naprawil w miare szybko, a teraz przy łucji to zupełna bajka :)
na temat mojego ojca nie moge sie wypowiedziec bo sama nie pamietam, a zreszta on byl marynarzem wiec jego wiecej nie bylo niz bylo.... :|

matosia hehe wiesz ze ostatnio jak sie napilam coli to ona mi w ogole nie smakowala :) odzwyczailam sie i jakso tak dla mnie bez rewelacji teraz :)

Mazia witam serdecznie, tak sie zastanawialam co tam porabiacie :) zycze powodzenia w staraniach!! :)
 
Ostatnia edycja:
Mazia witaj kochana witaj ;* Myślałam o Tobie ... Bo miałaś się odezwac a tymczasem cisza 3 tygodnie :D
Szkoda, że Wam się nie ułożyło nad morzem :( Mieliście pewnie dużo planów a przez głupiego kucharza wszystko wzięło w łeb ;|

A co do staranek .. Hmm zazdroszcze kochana :D Mimo, że wczoraj usłyszałam od TŻta, że chciałby miec już dzidziusia :D Niestety przeraża Go perspektywa utrzymania Nas wszystkich, ale mówił, że jeżeli nastąpiła by nieoczekiwana (albo oczekiwana jak dla mnie:D) wpadka to BY BYŁ NAJSZCZĘŚLIWSZY NA ŚWIECIE <jupi> ;)
Także jak widzisz u mnie zmiany :D Na lepsze :D

No a Tobie życze owocnych staranek! Żebyś nie musiała długo czekac na fasolinkę :**

Napisz jeszcze co tam u Ciebie ... :)

A co tam u Was mamy jakąś fasolinkę????

Nie mamy ;((
 
reklama
mazia witaj wreszcie! opalilas sie cos nad tym morzem? czy tylko was do roboty ganiali? trzymam caly czas kciuki za fasolinke :D moze sie uda :)
 
Do góry