hej dziewczyny, doszlam do siebie, tak naprawde przesadzilam z pepsi bo wlasciwie bardzo mala wypilam, nie bylo piwka

sama wodeczka wiec malutko wypilam, niestety moj maz musial sie tak upic ze nie bylam w stanie wniesc go do domu jakis pan mi pomogl co jechal z anmi autem... wstyd jak nie wiem co, na szczescie na weselu nie byl az tak pijany

w gruncie rzeczy bylo poprostu super. ale nastepnego dnia przespalam tylko godzine i to ledwo ledwo. za duzo pepsi wypilam i chodzilam nakrecona a jednoczesnie zmeczona. nie pilam pepsi tez poltora roku a tu nagle z dwa litry wypilam wiec kofeina zadzialala. a antoninka zostala z babcia, ktora stwierdzila ze teraz smialo mozemy wychodzic bo nie wiedziala ze ona w nocy taaaka grzeczna
fajnie dziweczyny ze u was cos tam rusza canella fajnie ze twoj tak o dziecku mowi
kinga wiesz powiem ci, ze u nas byl kryzys, ale nie po porodzie tylko jeszcze przed, jak tylko dowiedzielismy sie o dziecku. byly straszne klotnie, juz prawie se rozstawalismy, hehe nawet klocilam sie z nim o to zeby dziecko mialo moje nazwisko

, bo o slubie nie bylo mowy! pozniej jakos wszystko sie uspokoilo i bylo jak w bajce.. a po porodzie mialam wszystko czego potrzebowalam a nawet i wiecej, mezus dwa tygodnie siedzial ze mna w domku. codziennie sniadanie do lozka i kolacyjka wymyslna mimo ze bardzo malo wtedy moglam jesc gl gotowane. w nocy wstawal podawal mi tosie do karmienia juz przewinieta, wieczoram bardzo mi pomagal bo mala byla marudna nosil ja i usypial. robil wszystko jak mogl najlepiej
dlatego zgodze sie z cornelka nie wszyscy przechodza kryzys pierwszego dziecka

ach ciesze, ze mam takiego mezusia, ktory tak bardzo mi pomaga

(wylaczajac wczorajszy incydent)
