reklama

Ciaza - archiwum

reklama
Uwierz mi ze znam sposoby szybkiego uspokajania dzieci (wtajemniczone wiedza o co chodzi :-D). A piszac o wypoczynku mialam na mysli tylko i wylacznie od pracy i spedzeniu tych dni w trojke...

A to tak, będzie się można nacieszyć nowym członkiem rodzinki :-) zwracam honor Tau:tak::tak:;-)
 
JA sie wczoraj dowiedzialam od mojej siostry ze moja mama przenosila ja ponad miesiac i miala porod posladkowy. TO bylo 40 lat temu i nie miala wyboru cesarki. Pewnie nawet USG nie miala- no i siostra musiala speddzic tydzien w inkubatorze bo byla juz cala sina :szok::szok::szok:
 
JA sie wczoraj dowiedzialam od mojej siostry ze moja mama przenosila ja ponad miesiac i miala porod posladkowy. TO bylo 40 lat temu i nie miala wyboru cesarki. Pewnie nawet USG nie miala- no i siostra musiala speddzic tydzien w inkubatorze bo byla juz cala sina :szok::szok::szok:
tez wczoraj podobna historie od mojego dziadka uslyszalam o jego siostrze....wyglada ze az w krocze popatrzyli to nic nie wiedzieli...o rany:confused:
Tak was czytam....i ten maly plusik ze mozna soebie date zaplanowac majac cesarke to rzeczywiscie dobra sprawa i ograniczony stres, bo na wariata sie nie jedzie do szpitala nie zawsze majac meza przy boku.
U mnie sie tak sklada ze termin mam na 15.06 moja dziadek ma urodziny 10.06 a bliska kuzynka 12.06 wiec moze ustrzelimy w ktorys z tych terminow, no bo niby ta cesarka to w 39 tygodniu ma sie odbyc.ehhh
wciaz staram sie do niej przekonac, ale ciezko mi idzie, ale moze jak jeszcze troszke Was poczytam to bedzie mi lepiej, piszcie dziewczynki, piszcie :-)
 
No to przeczytalam caly watek Cesarka i na 99% dopisuje sie do tego elitarnego grona:-D Chociaz z drugiej strony ludze sie caly czas ze jednak urodze SN....chociaz uparciuch z tej mojej corci straszny:wściekła/y: Chyba w slady Tatusia chce pojsc ktory tez przez cc byl rodzony:-) No nic co ma byc to bedzie! Ale cc przeraza mnie duzo bardziej niz porod SN a najbardziej to chyba znieczulenie mnie przeraza. Ale rozmawialam wczoraj z polozna i powiedziala ze jesli bedzie cc to spotka sie ze mna i powie mi dokladnie co i jak. Chyba pobawie sie w numerologie i ustale taki dzien w 39 tygodniu zeby Mala pod szczesliwa liczba sie urodzila...hihi
 
No i zaczelo sie... wszystkie czekalysmy na ta chwile. Zatem niniejszym otwieram nowy watek do opisywania wspomnien z porodowek. Mam nadzieje i baaardzo w to wierze ze beda to wspomnienia tylko mile i radosne.

I bardzo prosze zeby post nr 2 na tym watku byl autorstwa pierwszej czerwcowej mamusi - MONIKI. OK??

 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Ech ja na szczęście mam już to za sobą. Miałąm znieczulenie ogólne więc o samym zabiegu nic nie opowiem:-) wiem tylko że dobrze mi się spało i nawet coś mi się śniło :-D. A cieszę się że akurat takie znieczulenie miałam bo bałam się strasznie i pomimo zielonego parawanu wszystko bym widziała ( wszystko odbijało się w lampach). A tak wyspałam się za wszystkie czasy i jak się obudziłam to dzidziuś był już na świecie.
Co do bólu to nie będę ściemniała, oczywiście że potem boli. Ja miałam dodatkowo problem z obkurczaniem się macicy i dostawałam dodatkowo oxytocynę i jakieś tabletki doodbytowe na skurcze, ale najgorsze było wyciskanie brzucha..... ból jak jasna cholera. No i pierwsze próby wstania z łóżka (niestety zasłabłam i musiałam wrócić do łóżka, druga próba lepsza nawet sie przespacerowałam, ale nie pamiętam jak wróciłam do łóżka bo znowu zasłabłam- ale miałam bardzo słabe wyniki krwi po zabiegu i może dlatego). Dzieciaczka dostałam na stałe jak już poczułam się troszeczkę lepiej, i od tej pory było "radź sobie sama", i jakoś poszło.
Na szczęście szybko się zapomina o tym bólu, ja już nie pamiętam jak to bolało, troszkę mnie blizna ciągnie ale to pikuś. Wszytsko wynagradza uśmiech Fifigo.
Także trzymajcie się cesarzowe. Wszystko będzie ok.:-)
 
reklama
Ok no to zaczynamy :-D
Ja do szpitala trafiłam przez przypadek no i nie z zamiarem porodu:-D poprostu bolała mnie całą noc głowa i wymiotowałam. Po telefonie do mojej gin musiałam się spakować i pojechaliśmy do szpitala. Myślałam że dostanę kroplówkę od bólu i spokojnie wróce do domciu. Po badaniu na izbie przyjęć okazało się jednak że mam skurcze ( a ja myślałam że to mały sie tak zapiera :-D) no i rozwarcie na jeden palec (chyba). No i położyli mnie na sali przedporodowej ( bo chyba nie było miejsca gdzie indziej). Ech co ja się tam osłuchałam:baffled: ale to mają być chyba miłe wspomnienia? No to narazie straszyć nie będę :-D
I tak od 27 kwietnia dostawałam 2 razy dziennie tabletki rozkurczowe, ale niestety 1 maja jakoś przestały na mnie działać i wiedziałam że to dziwne napinanie brzucha to nie dziecko tylko skucze ( o dziwo nie bolało wogóle :-D). Po śniadanku trafiłam na fotel i po kolejnym badaniu usłyszałam "Pani Moniko o której pani jadła i piła? No to teraz pani już nic ne je i nie pije.." No i się zaczeło..... panika telefony do męża i mamy, bo już tylko ok 4 godzin mi zostało. Zleciało jak nigdy szybciutko. Opis cesarki znajdziecie na osobnym wątku :tak:
A cesarkę miałam dlatego że mały siedział sobie pupcią w miednicy :-D. Ale po tym co słyszałam co się działo na porodówce dziękowałam Bogu za cc.
Teraz na szczęście już jesteśmy w domu ( bo szpital działał na mnie strasznie, ale ten opis chyba wam daruje bo do tej pory mam uraz i nawet "Ostrego dyżuru" nie mogę oglądać).
Jak macie jakieś pytania to piszcie to odpowiem bo nie wiem o czym wam jeszcze napisać.:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry