pixella77
Czerwcowa mama 2009
mnie też bolało jak cholera...ale az tak długo sie nie meczyłam jak ty dominika, wody odeszły mi o 5, o 8 byłam w szpitalu...skurcze jeszcze nie bolały, rozwarcie zaledwie 2cm o 9 miałam...o 10 zaczełam mi sie silniejsze skurcze o 12 miałam 7cm i dostałam oksytocyne o 13 zaczełam juz miec bóle parte i musiałam przeć, o 13:46 juz wiki była ze mną...szyjka mi pekła, bolało badanie rozwarcia bardziej niz sam poród...ale po porodzie szybko przestało boleć, zeszłam ze stołu i zrobiłam siku i wziełam przysznic...gdyby miało być tak jak ostatnio to nie było by źle...
i 16. 30 Julinka wyskoczyła i zapomniałam w mig co to są skurcze :-) najwazniejsze że dokonało się cudu, a dla takiego cudu warto cierpieć, chociaż w swoich granicach ;-)

