malenstwo82
Zadomowiona(y)
Co do mojego porodu to bylo tak![]()
super, gratuluję !!!
ja mam się zgłosić jutro do szpitala więc mam nadzieję że pójdę w twoje ślady
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Co do mojego porodu to bylo tak![]()

Tak więc mąż ledwie zdążył, bo o 4:35 nasz synuś był już na świecie. Udało mi się uniknąc nacięcia, nie popękałam, a cała akcja od odejścia wód do cudownego finału trwała 5 godzin. Jak na "brak akcji porodowej" dosyc szybko się uwinęłam

nawet bym nie wiedziała, ale ona poznała mnie po mojej Majeczce, którą widziała na zdjęciu w suwaczku:-) Magda pozdrawiam:-)Hej dziewczynki
nareszcie w miarę ogarnięta mam czas napisać co i jak...
Zaczęło się 16go o 3 rano - wybudziły mnie skurcze, ale twardziel chciałam je przespać - po godzinie wzięlam prysznic i dwie no-spy. Nic nie pomogło. To zaczęłam liczyć...i tak do 6:30 były już co 3 minuty. A więc obudziłam moją połówedczkę i mówię "zbieraj się - rodzimy" !!!! A ten jak z katapulty wyskoczył z łóżka i już gna po samochód!
Pojechaliśmy do szpitala św Zofii (godzina 8:00 - nadal skurcze co 3min) a tam mi mówią jeszcze pani nie rodzi, a my nie mamy miejsc (niby rozwarcie na jeden palec). Więc pojechaliśmy na Solec (po wczesniejszym kontakcie czy nas przyjmą). 9:30 - rozwarcie 4cm - decyzja na porodówkę! Więc jestem i czekam na salę, bo oczywiście nagle wszystkie stwierdziłyśmy ze akurat dziś będziemy rodzić i brak miejsc dla Adapterka! Skurcze zaczęły się nasilać około 10:30 więc idę do lekarza i mówię że słabo się już czuję... no to wrzucili mnie na salę "techniczną tzw poczekalnię i podłączyli pod ktg.... A tu nagle skurcz 120 (po raz pierwszy) i za jakieś 3 minuty 120 (poraz drugi). Poprosiłam połóweczkę żeby wyszedł bo nie chciałam zeby patrzył na moje "miny". I niestety bidulek nie zdążył przekroczyć progu, a ja zaczłam przeć (mimo ze nie było nikogo z kadry medycznej)!!! Nagle wrzask na korytarzu "noworodek" i zlatuje się do mnie ekipa no to prę drugi raz - pękły wody a moja niunia była za minut pięc na brzuchu swojej mamuni!!!!
Także widzicie nie zdążyłam się namęczyć,a mało tego nie zdążyłam wystraszyć swojego mężulka!!!! ;-);-);-)
Gorąco polecam Szpital na Solcu - kadra na 6"+" :-) a położna Kasia - jezuniu powołanie od urodzenia :-)
