Mi ten 35-36 wydaje się jeszcze tak odległy... Wiem, że to szybko zleci, ale czasem aż się boję tego, co jeszcze po drodze może wyjść. Niby od początku wszystko jest w porządku, rosną na razie równo, moje wyniki też dobre, w pierwszym trymestrze nawet nie wymiotowałam i samopoczucie też nie najgorsze, ale wiadomo, że to praktycznie sam początek i jeszcze się dużo rzeczy może zdarzyć.