reklama

Ciąża bliźniacza

reklama
Kachna84 jeszcze raz Cię zapewniam, że dasz radę:tak:. Na początku raczej zawsze jest ciężko (chociaż w tym czasie dzieci powinny głównie spać i teoretycznie nie powinno być źle, to ja akurat tego nie doświadczyłam, moje nie spały:no2:). Musicie się siebie nawzajem nauczyć, wypracować rytm dnia. Generalnie to co mogę Wam poradzić, to starajcie się aby dzieci jadły, czy spały w tym samym czasie, bo wtedy macie chwilę wytchnienia, czy czas na jedzenie. Inaczej można paść na pysk;-) ;). U mnie tak było i to trochę ułatwia życie.
Dziewczynki to moje pierwsze dzieci. Byłam kompletnie zielona ale chyba instynkt zrobił swoje, bo wiedziałam jak je "obsługiwać" chociaż nie miałam wcześniej doczynienia z małymi dziećmi. Wszystkie dacie radze, byle dzieciaczki były zdrowe. Tego Wam wszystkim życzę.
 
Czasem dopadają mnie myśli czy sobie poradze ale szybo je przeganiam i powtarzam, kto jak nie ja :) . Ponad 7 lat się starałam zajść w ciążę i się udało to ze wszystkim sobie poradze.
Damy rade!kto jak nie my!my o 1 dziecko walczylismy 2 lata a o 2i3 2 miesiace.wiec z czasem idzie latwiej.boje sie myslec jak zdecydujemy sie na kolejne.....czworaczki
tez mysle ze wszystko zalezy od nas, dzieci, wypracowac system i jazda! Najgorzej do 3 lat, pozniej poleci.aby byly zdrowe to najwazniejsze! Ps.zaczynam rosnac 23tc + 4 kg.jupi.nareszcie sie rozkrecam.
 
O Matko!to sie zalamalam.a mialam takie pozytywne nastawienie ale realia postawia mnie na nogi.z corka nie mialam problemow z karmieniem 5 min pojadla i z glowy 2h, w nocy to nawet 5 przesypiala. Nigdy nie odciagalam pokarmu. Ale teraz to blizniaki!czarna magia!czas pokarze ale dzieki za rady.


Nikt nie mowi, ze przy bizniakach nie bedzie tak samo jak przy corce - 5min i lulu spać.

Ja opislam nasz przypadek. Wiem, ze takich dzieci jest wiecej. Moim zdaniem to wynikalo ze wzmozonego napiecia miesiowego ze oni sie tak meczyli przy tym jedzeniu.
 
Nikt nie mowi, ze przy bizniakach nie bedzie tak samo jak przy corce - 5min i lulu spać.

Ja opislam nasz przypadek. Wiem, ze takich dzieci jest wiecej. Moim zdaniem to wynikalo ze wzmozonego napiecia miesiowego ze oni sie tak meczyli przy tym jedzeniu.
Wiadomo, kazdy przypadek jest inny i kazde dziecko jest inne. Nastawiam sie pozytywnie a czas pokaze jak bedzie. Co by nie bylo damy z siebie wszystko zeby bylo dobrze, jakos poradzimy.Narazie byle dotrzymac do 40tc
 
Gabryś spoko ale Radochna? Hmm, jak to się zwracać pozniej to dzieczynki Radka? U nas w pracy jest dziewczyna o podobnym imieniu i nikt nie wie jak do niej mowic wiec sie nikt do niej nie odzywa albo mowi bezosobowo. Nie wiem, czy to w zyiu potem pomaga... sorki mam nadzieje, ze sie nie obrazisz.
Nie mam co się obrażać ;)
Strasznie podoba mi się to imię a skróty jakie do niego słyszałam to tak jak piszesz Radka ale też dośka, dochna, radunia, myślę że w razie czego dzieci coś stworzą ;) choć to tez jeszcze nie jest pewne ze tak będzie miała na imię ;) jeszcze troszkę czasu przed nami ;)
 
reklama
Jedna rzecz która jest stale powtarzana przez wszystkich doradców laktacyjnych - wszytko zaczyna się w głowie. Jak postanowisz sobie ze będziesz karmic to dasz rade. Byle nie wątpić. Choć znam przypadki ze pomimo silnego samozaparcia i walki nie udawało się w pełni karmic piersią.
Ja się totalnie nie nastawiam na karmienie piersią ale to nie znaczy ze nie spróbuję. Nie będę na sile próbować by karmic tylko piersią ale chcę min te 2-3 razy w ciągu dnia podać pierś. Co to odciagania - niestety u mnie nie sprawdził się żaden laktator - ręcznie odciągnąć ze 3 x więcej mleka niż za pomocą laktatora - a próbowałam chyba wszystkich. Wiec albo pierś albo nic.
Wspominając ile czasu potrzebowałam w skokach młodego by zwiększyć produkcję - siedziałam z nim dobre 12 godz - nie wyobrażam sobie takich sytuacji z młodym.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry