Boziu jakie śliczne misie❤
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Boziu jakie śliczne misie❤
Jakie śliczne laleczki ❤Dziewczyny, w niedzielę byłam z dziewczynami na sesji zdjęciowej. Jestem bardzo zadowolona. Warto zrobić. Zobacz załącznik 935859
Jeszcze raz gratuluję. Piękne dzieciaczki
Sliczne!
wtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
Jestem w szokuA teraz trochę o porodzie... pierwszy skurcz dostałam ok 4.30 a później po jakichś 10 minutach następny. Musiałam pójść do toalety no i poszłam i zrobiłam to co musiałamwtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
chodziła z opatulonym w ręczniki wnuczkiem
, a teraz kolej na Łucję...a tu nie ma żadnych skurczy. My w strachu, żeby się nie przydusiła...jak ona w ogóle teraz leży, ale Pan z karetki dodał trochę otuchy. Mówił też żeby przeć również bez skurczy, ale na szczęście pewnie koło 6 przyszły znów i wtedy kilka partych i Łucja zaczęła wychodzić na świat, ale PUPĄ
na szczęście również szczęśliwie...najpierw otworzyła oczy, a wtedy płacz
![]()
No i przyjechała druga karetka z najbliższego szpitala wraz z ordynatorem i zabrali nas do szpitala![]()
A teraz ordynator chwali się na cały szpital, że to on niby odebrał poród bliźniąt w domu, choć nawet w tym szpitalu nie przyjmują takich porodów![]()
I tak szczęśliwie leżymy teraz w szpitalu z dziećmi, a może już jutro do domku jak za dużo na wadze nie stracą![]()
Wow[emoji44][emoji44][emoji44][emoji44][emoji44][emoji44]A teraz trochę o porodzie... pierwszy skurcz dostałam ok 4.30 a później po jakichś 10 minutach następny. Musiałam pójść do toalety no i poszłam i zrobiłam to co musiałamwtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami[emoji3590]
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
chodziła z opatulonym w ręczniki wnuczkiem[emoji3590], a teraz kolej na Łucję...a tu nie ma żadnych skurczy. My w strachu, żeby się nie przydusiła...jak ona w ogóle teraz leży, ale Pan z karetki dodał trochę otuchy. Mówił też żeby przeć również bez skurczy, ale na szczęście pewnie koło 6 przyszły znów i wtedy kilka partych i Łucja zaczęła wychodzić na świat, ale PUPĄ
na szczęście również szczęśliwie...najpierw otworzyła oczy, a wtedy płacz [emoji3590]
No i przyjechała druga karetka z najbliższego szpitala wraz z ordynatorem i zabrali nas do szpitala![]()
A teraz ordynator chwali się na cały szpital, że to on niby odebrał poród bliźniąt w domu, choć nawet w tym szpitalu nie przyjmują takich porodów![]()
I tak szczęśliwie leżymy teraz w szpitalu z dziećmi, a może już jutro do domku jak za dużo na wadze nie stracą![]()
O kurcze posladkowo sie obrocila! Cale szczescie ze wszystko sie dobrze skonczylo, ale porod megaA teraz trochę o porodzie... pierwszy skurcz dostałam ok 4.30 a później po jakichś 10 minutach następny. Musiałam pójść do toalety no i poszłam i zrobiłam to co musiałamwtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
chodziła z opatulonym w ręczniki wnuczkiem
, a teraz kolej na Łucję...a tu nie ma żadnych skurczy. My w strachu, żeby się nie przydusiła...jak ona w ogóle teraz leży, ale Pan z karetki dodał trochę otuchy. Mówił też żeby przeć również bez skurczy, ale na szczęście pewnie koło 6 przyszły znów i wtedy kilka partych i Łucja zaczęła wychodzić na świat, ale PUPĄ
na szczęście również szczęśliwie...najpierw otworzyła oczy, a wtedy płacz
No i przyjechała druga karetka z najbliższego szpitala wraz z ordynatorem i zabrali nas do szpitala
A teraz ordynator chwali się na cały szpital, że to on niby odebrał poród bliźniąt w domu, choć nawet w tym szpitalu nie przyjmują takich porodów
I tak szczęśliwie leżymy teraz w szpitalu z dziećmi, a może już jutro do domku jak za dużo na wadze nie stracą![]()
No myślałam że coś takiego tylko w filmach jest możliwe!A teraz trochę o porodzie... pierwszy skurcz dostałam ok 4.30 a później po jakichś 10 minutach następny. Musiałam pójść do toalety no i poszłam i zrobiłam to co musiałamwtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
chodziła z opatulonym w ręczniki wnuczkiem
, a teraz kolej na Łucję...a tu nie ma żadnych skurczy. My w strachu, żeby się nie przydusiła...jak ona w ogóle teraz leży, ale Pan z karetki dodał trochę otuchy. Mówił też żeby przeć również bez skurczy, ale na szczęście pewnie koło 6 przyszły znów i wtedy kilka partych i Łucja zaczęła wychodzić na świat, ale PUPĄ
na szczęście również szczęśliwie...najpierw otworzyła oczy, a wtedy płacz
No i przyjechała druga karetka z najbliższego szpitala wraz z ordynatorem i zabrali nas do szpitala
A teraz ordynator chwali się na cały szpital, że to on niby odebrał poród bliźniąt w domu, choć nawet w tym szpitalu nie przyjmują takich porodów
I tak szczęśliwie leżymy teraz w szpitalu z dziećmi, a może już jutro do domku jak za dużo na wadze nie stracą![]()
Super, szybka akcjaA teraz trochę o porodzie... pierwszy skurcz dostałam ok 4.30 a później po jakichś 10 minutach następny. Musiałam pójść do toalety no i poszłam i zrobiłam to co musiałamwtedy szybki prysznic...i skurcze już co dwie/trzy minuty. Szybko się ubierałam i mąż też... jeszcze mi buty zostały do ubrania, ale znów wypad do toalety i trzy parcia...no i o 5.25 Adaś był już z nami[emoji173]️
od pierwszego oddechu płacz więc wszystko było z nim dobrze. Wtedy mąż zadzwonił po karetkę...i byli za jakieś 10min. Odcięli pępowinę i moja mama w zupełnym szoku
chodziła z opatulonym w ręczniki wnuczkiem[emoji173]️, a teraz kolej na Łucję...a tu nie ma żadnych skurczy. My w strachu, żeby się nie przydusiła...jak ona w ogóle teraz leży, ale Pan z karetki dodał trochę otuchy. Mówił też żeby przeć również bez skurczy, ale na szczęście pewnie koło 6 przyszły znów i wtedy kilka partych i Łucja zaczęła wychodzić na świat, ale PUPĄ
na szczęście również szczęśliwie...najpierw otworzyła oczy, a wtedy płacz [emoji173]️
No i przyjechała druga karetka z najbliższego szpitala wraz z ordynatorem i zabrali nas do szpitala![]()
A teraz ordynator chwali się na cały szpital, że to on niby odebrał poród bliźniąt w domu, choć nawet w tym szpitalu nie przyjmują takich porodów![]()
I tak szczęśliwie leżymy teraz w szpitalu z dziećmi, a może już jutro do domku jak za dużo na wadze nie stracą![]()