Ehhh...dzisiaj byłam na badaniu krwi. Za tydzien bede miala wyniki, czy ze mna i z dzieckiem wszystko ok. Dziekuje Wam Dziewczyny za slowa otuchy. Wiem, ze powinnam sie cieszyc, bo mam oparcie w moim mezczyznie. Tylko ja w tej chwili potrzebuje najbardziej wsparcia ze strony mojej mamy. Ona o tym wie, rozmawialysmy na poczatku, kiedy non stop plakalam.Teraz, gdy staram sie pogodzic z sytuacja i zauwazyc plusy z niej wynikające, ona jest na mnie zla. Wypomina mi, ze zawiodlam ją, ojca, całą rodzinę. Nie ma dnia, żebym nie usłyszała czegos przykrego. Co powiedzą ludzie, jak mama to powie u siebie w pracy ( do tej pory ciągle się mną chwaliła, bo wszystko układało się po mojej i jej myśli). Dzisiaj mi powiedziała,że się wstydzi za mnie. To bardzo boli. Przyznała, że dała mi wybór, co zrobię z ciążą, tylko dlatego, że gdybym miała się nią sugerować musiałabym usunąć ciążę. Ojciec mi wprost powiedział, że splunęłam mu w twarz, że rozwaliłam naszą rodzinę. Wszystkie ambicje pokładał we mnie, a ja go zawiodłam, dlatego muszę sie wyniesc z domu i nie mam co oczekiwac od niego pomocy. Powiem Wam, że to bardzo boli. Zwłaszcza w momentach, gdy tak jak dzis, juz sie cieszylam, bo zobaczylam kobitki z maluszkami w brzuchu, pomyslalanm, ze nmiedlugo to u mnie bedzie widac, przychodze do domu, mowie, ze mnie reka boli bo mialam duzo krwi pobranej na 8 badan, a moja mama ciagle mi tylko powtarza, ze jej niechec do mojego faceta i jego rodziny ciągle wzrasta i nie chce ich znać...:-( Dziękuję Wam za słowa otuchy, Bardzo tego potrzebowałam i potrzebuję...