reklama

Ciąża po 40

Hejka dziewczyneczki moje kochane!!
Wzruszyłyście mnie .....dziekuje za życzenia:tak:

Wczoraj padłam brzydko mówiąc na ryj...przechodziły u nas ze trzy burze , jedna za drugą i towarzyszące im spadki ciśnień mnie zmasakrowały, a domasakrowała w nocy Patrycja Helena, budziła się co 2 godziny:wściekła/y:

Aniu Twoje porady ogrodowe są bezcenne, ja wszystko chłonę i poproszę o więcej...

Marzena...odpoczywaj, koniecznie, Misiek teraz ma szychtę, Ty leżysz i pachniesz, jakies witaminki sobie zapodaj!!!!

Zoyka ja oglądałam te "Baby..." w przeddzień porodu...nie zachwyciły mnie, może i parę tekstów fajnych, ale film jako całość mnie znużył...a tak wogóle to my mogłybyśmy o chłopach taki sam film zrobić i niech Jarek nie będzie taki do przodu:rofl2:

Zaplaszam na pyszny ulodzinowy tolcik :-):

stylowi_pl_inne_675534.jpg
 
reklama
Majuśka zaczynasz seplenić, to już ten wiek :-D:-D:-D
Dziekuję za torcik, wpraszam się z kawą.... druga dziś, bo pogoda jest dziwna. Niby ciepło, niby wieje a słońca nie ma i niebo za chmurami, ciśnienie mi zdycha i łeb trzaska.
 
Majuska - tęczowy gejowski torcik - mniam!!!
My już po kawie i po spacerze ( ze względu na psa chodzimy wcześnie, żeby przed upałem zdążyć, choć dziś się nie zapowiada, niebo zasnute chmurami).
Dziś sukces - pierwsza noc przespana w łóżeczku od początku do końca. Oczywiście z dwoma karmieniami, ale po jedzeniu Maks dał się odłożyć do łóżeczka i zasnął bez protestów. To znaczy po pierwszym karmieniu, o 1. Drugie było około 5. Po odłożeniu do łóżeczka Maks miał chyba godzinną przemowę. Nie płakał, ale gadał, piszczał, próbował nowych dźwięków. Ale w sumie wyspaliśmy się. Jednak jak śpimy z Maksiem to jest to sen na pół gwizdka, bo cały czas sprawdzam jednym okiem czy się nie przemieścił i czy go przypadkiem nie przygnieciemy.
 
Majuska torcik cudny :-D od razu gejowski :-D kolorowy i tęczowy i wystylizowany :-D
Sąsiedzi na górze robią remont - zostrawiłam ekipie telefon bo jest szansa, że nam zalanie zrobią ... rury idą dość dziwanie no i buba może być. Jak zaleją to pomaluja - już się dogadałam z panem i właścicielem i remonciarzem. Ale huk jest jak ...
idę dalej walczyć z mieszkaniem :baffled:
 
O, rany... Anka, moze nie Wimbledon, ale chce zeby byl zielony i w miare odporny na male nozki, ktore wkrotce zaczna tam deptac. Pocieszylas mnie z tym "najbardziej skomplikowanym"... Czyli to co juz wiem, to ze teraz trzeba skosic, wapnowac i patrzec co z tego wyniknie - perlatora nie mam, moge cyrklowac jak sie bedzie na deszcz zanosic. Jesli zostana lysiny, to trzeba latac, ale nie teraz juz chyba, dopiero wiosna - zanim wapno da efekt i powylaza ew. placki (mysle ze wyleza bo tam tego mchy jest duzo) moze byc za pozno na sianie. Ten mech taki smieszny troche - lodyzki jakby malusie galazki swierka, tak z 1cm srednicy moze - w sumnie nie widzialam takiego czegos. Nie jest typowo mchowozielony, raczej wrecz srebrnawy. Ech... Pomyslec ze Anglicy ze swoja sklonnoscia do latwizny maja fiola na punkcie trawnika.
Majuska, 100 LAT! Boski ten tort - taki radosnie kolorowy.
 
Ogarnęłam domek w trakcie snu biedronki. Podłogi pomyte, łazienka posprzątana, garów niet w zlewie a na kuchni stoi rosołek sobotnio-niedzielny:)) Nawet udało mi się zebrać resztę gruszek, bo przy dzisiejszym wietrze nie latają osy i szerszenie :-D Czaiłam się na nie od kilku dni i ciągle umykałam w popłochu przed owadami. Teraz leżą ładnie w misce i czekają na transport do Wrocławia, Filip dosłownie zażera się gruszkami aż do bólu brzucha :-D Robert przyjeżdża jednak jutro, musi pomalowac drugi raz grzejniki a poza tym ma pomóc Maćkowi z samochodem bo przecież stoi z rozsypanym silnikiem i biedne dziecię nie ma czym się poruszać po mieście. Załatwiłam wszystko z chrzcinami, termin 23 września około 9.00 a potem kawa i obiad w zajezdzie. Termin zaklepany i pani wpisała sobie w notatnik, za tydzień pojedziemy z zaliczką i omówimy menu. Do pastora też trzeba lecieć z aktem urodzenia Wandy żeby sobie wpisał w księgi parafialne. W każdym razie przygotowania bliżej niż dalej i brakuje mi tylko rajstop dla Wandzi i dla siebie jakiegoś ciucha. Poszukam w tygodniu będąc w mieście:))
 
Dzień dobry !

Majuska - torcik przecudny :-)

U mnie bólu głowy ciąg dalszy. Jest nadzieja ze przejdzie bo J wpakował Julkę w gondole i poszli oglądać stuningowane auta. Mam 3 godziny :szok:

Na "Baby sa jakieś inne " powinna być odpowiedź filmem " Faceci są kosmitami".

J miał wrócić o 17. Zrobiłam obiad. Indyk w sosie śmietanowo-pieczarkowym. J wrócił po 20 . Byłam taka wściekła ze jak dzwoniłam czy zgubił drogę do domu to walnęłam żeby lepiej nie wracał bo go zabiję.
Nie czekałam z ciepłym obiadkiem i kazałam żeby sobie odgrzał. Dorzuciłam tylko ze moze wziąć albo dwa małe kawałki mięsa abo jeden duży. Co zrobił J ? Wziął ziemniaki, surówkę i cały sos. Mięso zostawił bo jak stwierdził nie będzie się kłócił o kawałek mięsa. Gdzie logika ? Co mi teraz po mięsie bez sosu ? Wiedziałam ze wygłodniały i ze rzuciłby sie na to mięso jak bezdomny pies ,a obiad na dwa dni ma być wiec kazałam wziąć tylko tyle aby starczyło na kolejny dzień.

O Aniu - super z chrzcinami. My dalej terminu i chrzestnych nie mamy
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Zoyka dziś podaj mięso bez sosu na sucho do ziemniaków i tyle. Jak kosmita nie słucha ze zrozumieniem, to będzie wcinał co zostawił wczoraj. Faceci rzeczywiście są jacyś inni...
Dzwonię że chcę wracać na tydzień, to usłyszałam że przecież dojazd do mnie to 60 zł i kapryszę zmieniając plany. Ale że Robert miał być we wtorek u mnie to dojazd trzy później niby nie kosztuje? Logicznie próbowałam wytłumaczyć że benzyna w niedzielę i we wtorek kosztuje tyle samo i samochód nie spali mniej bo będzie 28 września... dotarło po 4 godzinach, gdy zadzwoniłam ponownie :baffled: Jakiś czysty obłęd i omotanie umysłowe...
 
Dziewczyneczki to ja Wam zapodam coś na poprawę humoru, bo dziś przecież dzień imprezowy:

[video=youtube;yKdSaRdj0uA]http://www.youtube.com/watch?v=yKdSaRdj0uA&feature=player_embedded[/video]

Nie wiem co ona śpiewa kurna, rozumie która :)))))
 
reklama
Majuśka czarny wielki kwadrat widze, nie słychać i nie widać. Tylko że to może być wina mojego łącza, kable zwijaj co prawda wieczorem ale dziś sobota i może zaczęli wcześniej :-D
Dziekuję Ci, kochana jesteś :)) ja mam dobry humor bo wiem, że jadę tylko dziwi mnie tok rozumowania ufoludków :-D
Kłaczek no po zimie raczej dosiewanie bo ten proces trochę trwa. Możesz próbować wycinać z korzeniami ten mech to szybciej pójdzie niż palenie go wapnem, ale sypać i tak musisz żeby odkwasić ziemię. Wybieraj trawę, jak będziesz kupować, o mocnych korzeniach - na opakowaniu jest napisane co i jak - żeby wytrzymała tupotanie Karola :))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry