reklama

Ciąża po 40

No tak. Psa kupiłam kiedyś ja ,a le był u Mamy.Miał po miedzy fałdami skóry na pysku ranę z gronkowcem. leczyłysmy go od 2005 roku. Cuda były robione łącznie z wymrażaniem ciekłym azotem pod narkozą. To paskudztwo wracało.Był tak ogromny smród ze matkę z autobusu wypraszali jak jechała z psem na działkę. W pewnym sensie ja rozumiem, bo chce żeby przychodziła Julka a ja tam nie chodzę z dzieckiem bo porzygać sie można od smrodu. Jednak z drugiej strony to ona doprowadziła do takiego zaawansowania tej bakterii bo ważniejsza była działka.

Matka wczoraj wydzwaniała a jak po 3 razie już nie odebrałam to po prostu przyszła ...

Jarek by się tym zajął ale on ma inne podejście do psów i załowal tych 170 złotych.Tego psa przez jego smierdzenie nie cierpiał i chciał to załatwić po swojemu. Nie pozwoliłam mu bo kochałam tego psa.
 
reklama
Zoyka - przytulam wirtualnie. Bardzo Ci współczuję. Strasznie to przykre. Nie skomentuję decyzji Twojej mamy, bo musiałabym napisać coś bardzo nieuprzejmego.
Podobnie jak Anka uważam, że pies to członek rodziny. Eutanazja zwierzęcia może być wyjściem - jeśli zwierzę cierpi i nie umiemy mu pomóc w żaden sposób. Ale z powodu smrodu? Ręce opadają. Ludziom na starość też się zdarza śmierdzieć...
 
Zoyka ja sie zgadzam z Ania i Florka :(
Ja MOJEJ mamie powiedzialabym zeby sie puknela w glowe albo zeby sama zalatwila sobie cos takiego.
Ale widze moja babcie (lat 77) ktora co chwile ma nowe pomysly i gdyby na taki wpadla to wystarczyloby wykrzyczec do niej jak do dziecka co sie o tym sadzi i zaraz by jej przeszlo..
 
Zoyka ... mowę i odjęło i cycki mi opadły. Nie wiem jak można tak zachować się wobec zwierzaka, kóry był w twojej rodzinie przez 11 lat. Nie wiem co to za lekarz który dał uspić tego psa, bo mój vet gdybym przyszła z taką "koncepcją" wykopałby mnie z gabinetu i podał sprawę do prokuratury. Nie jestem aż tak tolarancyjna jak dziewczyny wobec WASZEGO braku serca.
Nie skomentuje pomysłu Twego męża ... brał pod uwagę dobicie szpadlem? utopienie ?
Następnym razem gdy będziesz chciała kupić zwierzątko to pomyśl.
 
Witajcie kochane

U nas nocka jak zwykle przespana , Klaudusia wstała o 5.30 zjadła pobuszowała do 7 i dalej spała a mamusia razem z nia , o 9 sasiadka przyprowadziła synka na słozbe miała w cholere spraw do załatwienia a nie miała z kim małego zostawic , musiała jechac na komisje ze starszym synkiem a chory jest na zanik miesni i jest na wózku tak ze nie było szans zeby dwoma wózkami jechała , no cóz trzeba sobie pomagac bo sasiad to zaraz po rodzinie jest a czasem bardziej jak rodzina
Zoyka bardzo wspólczuje sytuacji z pieskiem ja tez taka psia mama jestem , jak mój wczesniejszy chorował na serce to tez nie uspiłam tylko leczyłam jak długo sie dało mimo tego sam zdechł w domu na moich oczach o matko jak ja to przezyłam szkoda co gadac jakby członek rodziny umarł
Majuska niech w koncu wyjda Pacce te zebiska i niech niunia spi spokojnie bidulki jestescie
Aniu to Wandzia wstała tak samo jak Klaudusia zmówiły sie czy co
Klaudia spi juz 2 raz jak wstanie lece z nia pod blok pobuszowac , Misiek pojechał do szpitala do Ani , dziewczyna zaczyna sama chodzic jest juz super , jak tak dalej bedzie to wyjdzie do domu ale sie ciesze
 
Właśnie był na chwile mój M zobaczyć czy jeszcze ryczę. Wykrzyczał mi te 170 zł i ze mam matkę chorą psychicznie i ze trzeba ja izolować od nas.
Pies miał gronkowaca od 2005 roku - na jego leczenie wydaliśmy fortunę i to nic nie dało dlatego Wet stwierdził po chwili namysłu ze nie ma wyjścia.

J twierdzi ze moja matka mnie krzywdzi tylko aj tego nie widzę i ze naszymi pieniędzmi i moim kosztem załatwiła sobie swoje sprawy...

Misia
- nie wiem co on chciał zrobić. JAk był wściekły to mówił ze odstrzeli ale jak mu złość przechodziła to mówił ze psu by tego nie zrobił i ze po prostu chciał sam z nim jechać do weta bo to sprawa dla faceta. Jednak ja mu nie wierzyłam ze pojedzie do weta z psem dlatego wzięłam to na siebie.

Matka była ze mną, głaskała go do końca. On najpierw dostał narkozę a dopiero potem ten ostateczny zastrzyk. Czy to nie jest chore ze matka stwierdziła ze to ma być właśnie dzisiaj bo skończyło jej sie jedzenie dla psa i więcej gotować nie będzie ? Hipokryzja ..

ehhh..
 
Zoyka sorry ale nie zamierzam Cię tulić - sama sobie to uczyniłaś.
Nie wyobrażam sobie zycia z kims kto nie lubi futrzaków, ja zawsze wolałam psy i nagle po ślubie sprowadził sie do mnie mój ulubiony Pan Monsz z DWOMA kotami. Mieszkanie po remoncie, z nowymi meblami, kanapami i nagle dwa futra drapiace, niszczące ... Miałam je uśpić ? Idąc Twoim i Twego Jarka tokiem rozumowania to tak. Czy uśpić wtedy gdy dziennie wydawalismy na ich leczenie i żywienie ponad 30 zł + kroplówki, badania, wizyty u veta? Nie było mnie na to stać. Nam z jednego kurczaka robiłam obiad na cały tydzień a one dostawały royala, hillsa, leki i codziennie jeździły na kroplówki. Kocur którego uspiliśmy przed świętami miał ok 20 lat, od pewnego czasu miał raka, od pewnego czasu był w swoim świecie. Potrafił załatwić swe potrzeby na środku salunu, a Bazylia sikajaca nam co jakiś czas do łóżka ?
Nie Zoyka - tak się nie robi i żadne ehy nie pomogą.
 
Ostatnia edycja:
Każdy nowy post powoduje u mnie wstrząs. Ja nic nie powiem, nic nie napiszę... po prostu nie rozumiem i nie ogarniam bezduszności ludzi i musiałabym być bardziej nieuprzejma od Florki wyrażając swoje zdanie i jeszcze bardziej nieuprzejma od Misi uzywając słów powszechnie uznawane za obraźliwe.
 
Tak, sama to sobie uczyniłam. Nie mogłam inaczej. Pies był u Mamy i był kartą przetargową, powodem kłótni, szantażu , smrodu i niesnasek. Chciałam wyleczyć -nie udało się. Pierwsze badanie stwierdzające bakterię było w 2005. 7 lat szukania rozwiązania , antybiotyki, maści, azot, kremy, tabletki, ciągle wizyty u weta.Próbowałam u trzech weterynarzy, Szukałam rozwiązań na forach .I Nic.

Jednak źle mi z tym.

Ania , Misia ,Flo - to była decyzja mojej Mamy. Po prostu z nią pojechałam bo uwzała ze to mój pies i mam zapłacić albo go zabrać do siebie. Decyzję podjęłam wbrew sobie ale nie mogłam inaczej. Nie było opcji żeby mieszkał ze mną. Nie mogę narażać dziecka na zarażenie gronkowcem.

A stosunek Jarka do zwierząt. Cóz... tłumaczył ze to tylko pies. Ludzie strzelają do saren,dzików, jemy krowy, konie,świnie ...
Moja pierwsza reakcja była tez taka : z kim ja żyję ?...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Majuska, pociesze Cie - moj potwor jak zaczal pobudki po polnocy, tak juz do rana co chwile pomarudzal, poplakiwal... Tuz po 3 obrocil flache i przysnal na cala godzine. Tez podejrzewam ze uzebienie rozrabia.
Zoyka, w sumie spaniel 11 lat to juz stary pies - te rasy nie zyja dlugo, choc taka nagla decyzja... Wspolczuje Ci - moja mama uspila kilka tygodni temu Shadowa, ale on byl z nami ponad 15 lat, a przyszedl juz dorastajacym szczeniakiem bo okolo roczny. Jego stan byl juz agonalny, serce przestawalo bic, malo co widzial, niewiele slyszal - umieral na starosc, ale i tak zal zwierzaka. Kurcze, wspolczuje Ci, z drugiej strony gdzies tam z tylu glowy chodzi mysl o odpowiedzialnosci... Klak leje jak ma nawroty - leje po katach bo zaczyna kojarzyc kuwete z bolem i jej unika. To smierdzi - latam ze spryskiwaczem i neutralizatorem mocznika. Latam do weta, ostatni nawrot kosztowal nas ponad 360 funtow. Ten kot musi miec speckarme, a i tak od czasu do czasu mam nasikane np. w moje ubranie, w wykladzine, w cokolwiek miekkiego. Na szczescie nie leje w lozka - pozwalamy mu spac w lozku i lozeczku, wiec w nie nie leje - nasz ustepstwo gwarantuje nam ze tam jest ok. Miyuki ma na zmiane nadlazenia oczu (po kocim katarze w dziecinstwie) z nawrotami plytki eozynofilowej - jak odpornosc spada, jest herpes w oczach, jak sie ja podniesie zeby wytepic herpesa, to mamy plytke i trzeba podac sterydy - i tak w kolo Macieju. Taka ja przyjelam, nie wiedzac ze ma problemy. Zostala odebrana poprzedniej wlascicielce, wysterylizowana i przyszla do mnie. W sumie generuje koszty, ale nie jest to tak klopotliwe jak polewanie po katach fundowane nam przez Klaka. Mowi sie trudno, choc czasem jestem tym zmeczona. Argument "bo skonczylo sie jedzenie"... Powala.
Anka, wiem cos o tym - Klaczkowa fujare robili w Warszawie. Na miejscu wet spieprzyl wyszycie cewki, moczowej, wyszyl pecherz i powiedzial ze "sie zobaczy jak sie cewka zrosnie" - pojechalismy do W-wy i tam spec zasklepial pecherz i rekonstruowal cewke moczowa. Nie wyobrazalam sobie uspienia kilkunasto miesiecznego kota tylko dlatego ze ma SUK. Z tym ze to nawraca i od czasu do czasu mamy lanie po katach, weta, cewnikowanie, antybiotyki i cala zabawe z kocim szczaniem.

Bylismy na play group - musze zaczac chodzic regularnie bo widze ze mlody zaczal korzystac. Bawi sie, tanczy, nawiazuje 'kontakty' z rowiesnikami. Przestal tkwic na macie bawiac sie tylko grzechotkami.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry