kłaczek
Fanka BB :)
Karol tez mial dzis "lepsza" noc - ponad 2h marudzenia i zabawy, myslalam ze mnie trafi. Ja z tych co potrafia spac przy gledzacej latorosli, ale budza sie natychmiast jesli dziecko zaczyna poplakiwac.
Ollena, ja na pigulach mialam @ regularnie jak zawsze, ale mniej obfite i to mi akurat odpowiadalo bo zazwyczaj mam 2 dni wyjete z zyciorysu, a potem to juz moge zyc byle nie za daleko od kibelka. Bralam z przerwami.
Riefen, tez mam za soba male w(y)padki na motorkach. Pierwszy to wylozenie Jawy TS z efektem w postaci peknietego lokcia, gorzej ze na 2 dni przed zlotem, a motorek mial uszkodzone gmole, kierunki i owiewke i trzeba go bylo na gwalt "robic". Drugi to (o, wstydzie) przelot przez row na Hondzie Cub, w efekcie szycie powiek i - jak to chirurg powiedzial - "ludzie za plastyke gruba kase klada, a ja tu pani ladne zmarchy za free robie", czyli blizna pod okiem. W drodze na zlot - motorkowi nic sie nie stalo, dojechalismy zgodnie z planem, tylko pozniej bo w szpitalu zeszlo. Nie wyleczylo, dalej lubie motorki. Z reszta zamieszkalismy w miejscu gdzie nie da sie ich nie lubic, tu w co drugim domu albo porzadny chopperek, albo traja.
Asia, probujemy - zalezy nam.
Zoyka, facet uzywa synonimow - zjeb, shizol i wariat to to samo, wiec niech sie troche ogarnie. Nie, ktos kto kocha nie poniza. U nas tego nie ma. To ja czesto mowie do Rajmunda "glupku", ale to nie w klotni, a np. kiedy cos zapomni, albo pokreci oczywista oczywistosc w sposob typowy dla facetow. I to jest bardziej zartem niz doslownie. On mi mowi "osle".
Ollena, ja na pigulach mialam @ regularnie jak zawsze, ale mniej obfite i to mi akurat odpowiadalo bo zazwyczaj mam 2 dni wyjete z zyciorysu, a potem to juz moge zyc byle nie za daleko od kibelka. Bralam z przerwami.
Riefen, tez mam za soba male w(y)padki na motorkach. Pierwszy to wylozenie Jawy TS z efektem w postaci peknietego lokcia, gorzej ze na 2 dni przed zlotem, a motorek mial uszkodzone gmole, kierunki i owiewke i trzeba go bylo na gwalt "robic". Drugi to (o, wstydzie) przelot przez row na Hondzie Cub, w efekcie szycie powiek i - jak to chirurg powiedzial - "ludzie za plastyke gruba kase klada, a ja tu pani ladne zmarchy za free robie", czyli blizna pod okiem. W drodze na zlot - motorkowi nic sie nie stalo, dojechalismy zgodnie z planem, tylko pozniej bo w szpitalu zeszlo. Nie wyleczylo, dalej lubie motorki. Z reszta zamieszkalismy w miejscu gdzie nie da sie ich nie lubic, tu w co drugim domu albo porzadny chopperek, albo traja.
Asia, probujemy - zalezy nam.
Zoyka, facet uzywa synonimow - zjeb, shizol i wariat to to samo, wiec niech sie troche ogarnie. Nie, ktos kto kocha nie poniza. U nas tego nie ma. To ja czesto mowie do Rajmunda "glupku", ale to nie w klotni, a np. kiedy cos zapomni, albo pokreci oczywista oczywistosc w sposob typowy dla facetow. I to jest bardziej zartem niz doslownie. On mi mowi "osle".
Nie ma związków idealnych, przecież my też nieraz się pożremy między sobą i to drastycznie, tym bardziej że mój to nerwus i od razu chce się rozwodzić, pakować i wyprowadzać... na początku nie wiedziałam co robić i narzucałam mu się w chwili złości a teraz odczekuję dyplomatycznie ile potrzeba i wszystko wraca do normy. Tylko, że przez cały czas trwania naszego związku tylko raz zachował się wobec mnie bardzo nieładnie i gdy wyrzuciłam mu brak poszanowania mojej osoby przeprosił i nigdy więcej tak już nie zrobił. Oczywiście wyzywamy się do głupolków i łysolków ale to ze śmiechem i bez złośliwości. Pewnie wszędzie tak jest, że każde małżeństwo ma swoje jakieś tam przezwiska. Ja jestem wściekły wiewiór a on łysy misiek i jest ok.
a malutka całkiem słusznej wagi i wzrostu jak na panienkę. Niech się zdrowo chowa i rośnie!
:-(ale już jesteśmy ze sobą 25 lat więc nawet jak się kocha można mówić głupie ,wstrętne słowa ( w emocjach) ,a potem się żałuje ..Mam nadzieję,że jakoś się ureguluje
i znów nad wami zaświeci słoneczko czego wam życzę:-).