reklama

Ciąża po 40

Zoyka uśmiałam się z tych fotek :-D NIKT Ci nie uwierzy że to psotnik i torpeda. Mała Dama :-D Po Paćce widać tego diabła za skórą a po Julce nie ale ja się nie znam :-D
Ollena dzieci mają np temperaturę bo sie odwodniły - długa zabawa bez picia, długa podróż. Nas tak ostatnio Kuba załatwił na zlocie traviana ... 38 !! wypił flachę soku - i tempertatura spadła do 37,5 potem do 37 rano wzorcowa już była. Ale fakt w czasie jazdy nie chciał w ogóle pić :-(
na wszelki wypadek obserwuj - kupiszony, kaszel. katar.
Zoyka: kiedyś akcja po której mi opadło wszystko: poniedziałek ja z obłedem w oczach no bo mam godzinę czasem mniej do pojawienia się Kubów aby nam zrobić obiad, Kubie jakiś podwieczorek, wrzucić pranie, wrzucić do komody Kubowej uprasowane rzeczy ... a moja matka czeka przed bramą bo ona tak przy okazji zobaczyć wnuka i czeka godzinę prawie przypadkiem zupełnie ... wchodzi i staje na środku przedpokoju a ja biegam po chałupie ... mówię wejdź, usiadź, weź sobie coś do picia, słyszę : mhmmmmm i koniec, Oczywiście czy MUSI iść na balkon żeby zapalić :szok: i gdzie kupiłam ten żakiet, kiedy i za ile ... i gdzie pilot od telewizora - rzeczy najważniejsze.
Mówie spokojnie - chociaż ciśnienie miałam milion: mamo, sorry ale musze zrobić to i to i jeszcze to. Moja matka oczywiście od nowa swe sławne i doprowadzajace mnie do szału: mhmmmm, mhmmmm, mhmmmm.
Ostatnio po 2 miesiacach matka mi wypomniała tę wizytę - bo ja biegałam po mieszkaniu!! zamiast z nią usiąść i kazałam jej samej usiąść i wyganiałam na fajkę na balkon.
Oczywiście to nie była akcja jednorazowa - mój m. miał też przjemność sam trafić na matkę :-D zapytał mnie potem czemu ona nie może wejść do pokoju tylko stoi na srodku mieszkania mrucząc to swoje : mhm mhm.
Ale to poza dla świata i dla mnie - ona stara schorowana kobieta... ślepa, ledwo chodząca. Kiedyś widziałam jak szła sobie do warzywniaka i jak robiła w nim zakupy ... załowałam później że nie nagrałam :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hunianka 100 lat! :-))
Ja mam kolyske, mialam przy obojgu. Patryka bujalam niestety, przy Mii od razu bujanie zablkowalam i NIGDY bujana w kolysce nie byla. Jeszcze sie w nia miesci, za miesiac jak wrocimy z PL bedzie juz spala w turystycznym. A dlatego kolyska drugi raz zakupiona zeby do noworodka sie nie schylac na podloge do turystycznego ;-)

misia moja babcia podobnie do mojej ciotki chodzi (do nas ma za daleko i chwala Bogu). 3 razy dziennie tam zaglada, nie wazne czy spia czy biegaja na golasa, wchodzi do przedpokoju, zaglada i wychodzi, bo przeciez ona nie przyszla siedziec! A jak spia to ma pretensje a jak ciotka porozbierana bo upal i np. siedzi po pracy padnieta czy lezy to babcia do mamy mojej komentuje, ze 'ja tam pojde to U. spi albo porozbierana lezy albo niewiadomo co jeszcze'. Wszyscy maja stac na bacznosc i koniec:-)))
A gnidulca obserwuje i nawet ona to lubi bo zamiast spac szaleje w kolysce. Dostala po 17 Nurofen i tak ja rozbujal, ze o 20 jeszcze nie spi. No chyba, ze spi bo cisza...
 
Ostatnia edycja:
HUNIANKA STO LAT STO LAT STO LAT :-)
wszystkiego czego pragniesz, czego sobie życzysz, szczęśliwego rozwiązania :-) z całego serca.
uuuff nigdy nie potrafiłam skłądać życzeń.
a Kłaczek może operatora netu zmienił ? Może przy remontowaniu jej Karol się zajął kabelkiem ?
 
Hunianka - nie używałam kołyski. Gdybym miała możliwość i warunki pewnie bym kupiła. Mała spała w beciku , ściśnięta i owinięta dość długo. Nie mam pojęcia czy kołyska się sprawdza. Julce było obojętne gdzie śpi, byleby były ściśnięte raczki .

Misia - o naszych matkach można by pisać i pisać i zawsze to jest niepojęte. Dzisiaj kuzynka powiedziała ze spotkała ją na cmentarzu, rozmawiały 10 minut i już moja Mama ja zirytowała swoimi uwagami ,ze soczek za zimny, ze banan za zimny i ze dlaczego żałuje dziecku słodyczy..

ups !

Hunianka w takim razie wszystkiego najlepszego :-)
A ja jeszcze 40 tki nie mam :)
 
KAtrina zapomniałam napisać że Twój Pan Kuba jest dorodny - mój Szparagus idzie ale nie wiem w co :-D
menu z dziś: mleko z kaszą, jajecznica na parze + 1/2 pomidora + kroma chleba z masłem, zupka warzywna z hippa, słoiczek gruszki, 4 biszkopty, makaron (sucha garść) + sos pomidorowy z kurakiem, mleko + kasza. POzycja mleko + kasza z małą chęcią wciąga. Do tego kawałek jabłka, gruszki, po śniadaniu dostał 1 biszkopt. To chyba nie jest tak mało ?
Zoyka to powinno byc karalne :))) proszę zrobić hop hyc po winko dla starszej pani :-D.
 
Ostatnia edycja:
Misia no ja sobie sączę od 3 dni Jacka Danielsa mojego ukochanego. MM dostał od klienta :)

Kuba całkiem dobrze je z tego wynika.

Julka - o 8 - mleko, 11 - kaszka malinowa z Bobovity, 15 - słoiczek gerbera jarzynki z cielęcinką, 17 -jabłuszko tarkowane z kaszką manna, 19 -mleko. Teraz śpi. W miedzy czasie popijała herbatkę malinową z róża, pocumkala skórkę od chleba i zjadła pol łyżeczki ziemniaczka z piersią ode mnie z obiadu
 
na mnie czeka flaszka winka :-D
dokłądnie taka:
Haut Marin Cabernet Sauvignon Rose
obawiam się, że jednak wino i bolące stwy to nie za dobry zestaw, więc toast wniosę herbatą z sokiem malinowym: 100% malin :-D
za nową Czterdziestę, za nasze pociechy rosnące jak na drożdżach, za te z nasz, które rosną jak na drożdżach, za spotkanie Ani i Roberta ... chyba się nadal dzieje, oj dzieje ... za rozmowy na wszelkie tematy, za tych który odeszli ale są w naszych myślach i sercach :-)
 
Cabernet Sauvignon jest dobre, ale nei lubię wytrwnych win. Gustuję w półsłodkich .Ulubione to greckie Imiglykos.

Misia
a właściwie co było zabawnego w fotkach Julki ? Ubiór ?
Ona generalnie jest grzecznym i pogodnym dzieckiem. Ma teraz czas ze beze mnie jest buuuu a jak jej się czego nie chce dać to jest buuu buuu brum brumm ( paluszkiem po ustach ). Lazi za mną po całym domu . Ja w łazience a ona pd drzwiami wali w nie. Jak MM wyjdzie to idzie pod drzwi i wali w nie i długo się na nie patrzy ze smutna minką. O dziwo , na widok mojej mamy popada w euforie i cieszy się i podskakuje z radości i od razu chce robić baran baran buc. Nie za bardzo chce bawić sie zabawkami. Woli zwiedzać katy , otwierać szafki, wyciągać kabelki, naciskać przyciski na pilotach, ściągać szmatki, ciągnąc sznurki, rwać gazety, jeść chusteczki.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Hunianka - najlepszego urodzinowo!
Katrina - Maks był ważony wczoraj - 7900.Twoje pacholę dorodniejsze.


Misia - no czego chcesz od mamusi? Zupki Ci chce przynieść, pod drzwiami cichutko i skromnie czeka... czepiasz się, normalnie. Zapewniam, że absolutnie wszyscy wymiękają w przedbiegach w porównaniu z moją teściową.
Dla udowodnienia mała próbka:
teściowa załatwiła sobie kolonoskopię. Miesiąc wcześniej było gadanie, że umówiona, że trzeba ją zawieźć itd, okraszone codziennymi ciężkimi westchnieniami jak to ona się spodziewa po tej kolonoskopii jak najgorszych wyników, że w zasadzie to tylko o potwierdzenie tego raka jelita chodzi itd itp etc.
W dniu umówionym została zawieziona do szpitala, oddana pod opiekę lekarza. Po paru godzinach dzwoni - odęta i w spazmach. Po jakichś tam wstępnych badaniach przyszedł ordynator i powiedział, że nie będzie mieć kolonoskopii, bo ma uchyłkowatość jelita i może dojść do perforacji. Co on tam wie, gnojek jeden, konował niedouk, ona już tyle razy miała kolonoskopię i nigdy nic jej nie było, a on jej żałuje i nie chce zrobić, usg jej zaproponował, też coś, usg to ona sobie może w każdej chwili zrobić, co to w ogóle jest usg, nic z tego nie wynika, ona chce kolonoskopię.
Odbieramy ze szpitala. Kolonoskopii nie zrobiono. Zrobiono różne inne badania, z których wynika, że nic jej nie jest. "Podobno nic mi nie jest..." oświadcza teściowa z przekąsem i ustami zaciśniętymi w kurzą dupę. " To chyba dobrze, nie?" mówi mój mąż, tonem nieco rozdrażnionym, albowiem dobrze zna swoją mamusię. Kurza dupa zacieśnia się jeszcze bardziej, wydaje pogardliwe prychnięcie, a potem rzuca wyrodnemu synowi w twarz " tak, świetnie, oczywiście! I pewnie będziesz zachwycony, jak mi zamontują TEN sztuczny odbyt?". Zaczynamy indagacje i krzyżowy ogień pytań, żeby się dowiedzieć o jakim, do ciężkiej cholery sztucznym odbycie jest mowa. Koniec końców, pośród szlochów, syczenia, westchnień i spazmów pojawia się wyjaśnienie. Otóż kiedy mimo wszystko teściowa usiłowała przekonać tyleż niedouczonego co nieużytego ordynatora, żeby jednak zrobili jej tą kolonoskopię facet w końcu, nie wytrzymując nerwowo, użył argumentu, że przy perforacji jelita na skutek kolonoskopii istnieje nawet ryzyko powikłań takich, że skończy się to sztucznym odbytem. No to się teściowa chwyciła sztucznego odbytu jak pijany płotu. I teraz w kółko powtarza, że grozi jej sztuczny odbyt, że ona sobie nie wyobraża... Uruchamiamy całe dostępne pokłady cierpliwości i żelaznej logiki i tłumaczymy, że skoro kolonoskopii jej nie zrobili i nie zrobią ( tu wcina się ze szlochem, że " i co teraz będzie, to najlepsze badanie przecież"), to nic jej nie grozi. W końcu teściowa się uspokaja, my wychodzimy. Nie mijają dwie godziny, jesteśmy gdzieś na zakupach, mężowi dzwoni telefon. Mamcia. Że ona jednak woli nie żyć, niż żyć ze sztucznym odbytem. Ona to przemyślała, to zbyt upokarzające. na szczęście ma duży zapas tabletek nasennych, więc chyba lepiej będzie jak od razu ze sobą skończy. W szczególności, że przecież nie może być dla nas ciężarem. Mówię mężowi " a zostaw cholerę, niech żre te tabletki", ale facet ma miękkie serce, jedzie do mamusi, ratować samobójczynię... Dzwoni do drzwi. Otwiera mu teściowa - rozpromieniona. " Herbatki, synku?"
Majuska - sypialnia bardzo bardzo!
Zoyka - ale Julka ma fryzurę, bomba!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry