reklama

Ciąża po 40

Heloł Babeczki,
lepiej, lepiej ale tę no-spę to będę musiała mieć pod ręką, noc spokojniejsza dużo niż wczorajsza i rano mam wrażenie jak brzuszek taki wyspany to też się nie spina.
kawkę robię i siadam do was bo już naprodukowałyście tyle..........



u nas też pochmurnie ale z przewaga na jakieś optymistyczne prześwity za to bardzo ciepło
 
reklama
Kurcze, jakos inaczej, ale moze tak sie teraz gryzonie hoduje. Normalne, ze z siana sobie gniazdo robi - kroliki tak maja. Tudziez jesli wlasne bobki zjada to tez nie dowod ze gloduje. Dzieki, te trampki zrobilam dla Jajka, a potem sie okazalo ze sie podobaja znajomym i zaczela sie zabawa w kolory... I fajnie jest.

Gosiu, moze brzuszek potrzebuje sie wylezec po prostu... Odpoczywaj jak najwiecej, niech sobie odpocznie i brzuszek.
 
Basiu u mnie w domu też jest królik, który miał być miniaturką, ale wyrósł na wielkiego gada, wg mnie powinno się sprzatać w klatce minimum 2 razy w tygodniu, nasz siedzi w drewnianych trocinach ( takich wałeczkach, bo normalne wióry wywalał z klatki ) z moich obserwacji wynika, że im wyższa temperatura tym szybciej z klatki zaczyna " walić" , królik został bez mojej zgody kupiony przez moją córkę i ja go nie tykam, ona ma obowiązek mu sprzątać ( niestety jestem sponsorem wszystkich króliczych gadżetów ) no i sprzata raz w tygodniu, jak ją opierniczęTo pewnie jest tez tak,ze ludzie mający królika na stałe mniej są wyczuleni na zapach, natomiast Ty mając go krótkoterminowo na pewno wyczuwasz szybciej ten smrodek. A wczoraj miałam okazję wieźć do Przemyśla ( tam jest taki ośrodek gdzie ratują ranne dzikie ptaki i inną zwierzynę ) pustułkę z uszkodzonym skrzydłem....to dopiero był smrodek:-D...ale ja ogólnie jestem odporna na takie atrakcje :)
Alex no to miłej zabawy kochana na baletach, zaszalej za nas wszystkie :)))))
 
Majuska, właśnie moja koleżanka też kupiła takiego niby miniaturkę i wyrósł. Ale ten "mój" to zdecydowanie miniaturka, ma takie króciutkie uszka :) Zresztą, mam porównanie bo na zwykłe króle się napatrzyłam sporo :)
Kurczę, nie przypuszczałabym, że dziki ptak może śmierdzieć, znaczy tak sam z siebie. No chyba że ona jechała w pudełku czy klatce z odchodami.
A to co ma ten mój w klatce to też takie wałeczki, i nadaje się dla kotów, królików i chomików ponoć też.
Gosia - odpoczywaj dużo, moja gin mi tak zalecała - Asmag i odpoczynek.
 
No, Ewuś to możliwe :)
Majuś, a gdzie Ty to, jakby nie było, ptaszysko :-) wynalazłaś?
Dziewczyny a ja się Wam pochwalę jak kaftanik "z darów" ozdobiłam. To wprawdzie na krótką metę, ale co tam :):)

kaftanik pomarańczowy.jpg
 
A bo ja mam trochę "zwichrowaną psychikę " i jestem ogromnym zwierzolubem;-):-D Moja kumpela jest weterynarzem, dodatkowo opiekuje się gminnym przytuliskiem dla bezdomniaków tuż pod Rzeszowem, no i ja z małą grupka znajomych pomagamy tam w ramach wolontariatu, szukamy psiakom i kociakom nowe domy, łazimy do nich, miziamy, bierzemy na spacerki i takie tam....no i przedwczoraj ludziska jakies znaleźli tą pustułkę z połamanym skrzydłem na swojej posesji i zadzwonili do mojej koleżanki - wet, a że to dobra dziewczyna i każdej bidzie pomoże to udzieliła pierwszej pomocy, a potem zorganizowałyśmy transport do tego Przemyśla do specjalisty :)))) tzn. ja pojechałam, ale gmina dobra bo zasponsorowała paliwo....tak sobie działamy tutaj u nas " na wsi " :))))) Jakby kto poszukiwał fajnego psiaka lub kociaka to można do mnie "walić jak w dym "

Basiu cudne to kaftanisko, przesłodkie, ja piorę swoje ciuszki już drugi tydzień, bo najpierw w Vizirze, potem w Dzidziusiu, no i jak się za to wziełam i zaczęłam dzielić na jasne i kolory to się okazało, że jest tego ze 4-5 pralek, bo jeszcze dostałam od znajomej wór takich przecudnych sukienuni na 6-9 miesięcy, akurat na przyszłe lato...kiedy to moje dziecię to wszystko ponosi:no::-D:-D
 
Z ubrankami juz tak jest. Ja właśnie skończyłam układać w szafie Niuni. Wywaliłam 4 wory ubranek za małych lub z jakiegos powodu nietrafionych. Część przekażę Siostrze, część oddam, a resztę, no jeszcze nie wiem. W prawie połowie Alusia była raz albo wcale. Już nigdy nie będę kupować nic na zapas! Niektóre krótkie rękawy trafąa na trzaskające mrozy. Koszulek i kaftaników prawie nie używamy, a sukieneczki dla leżącej dziewczynki również się nie sprawdzają.
Basiu, ubranko cudnie ozdobione, aż miło popatrzeć.
 
reklama
Barbara, slicznie to wyglada! Boszszsz... Pamietam jak na pierwszych spiochach najstarszego syna haftowalam z przodu jakies slimaczki, lokomotywy... Czasy byly smetne, spiochy czysto biale, o jakies kolorowe to chyba tylko do Pewexu mozna bylo uderzac. To sie zasuwalo z igla i mulina.:-D
Alamiqa, na zapas to moze nie, ale tak do pol roczku kupujemy. Poniewaz nie mamy pojecia tak naprawde jakiej plci jest Jajko, wiec ubranka sa w kazdym kolorze poza rozem, jest troche jeansow, nawet kurteczka F1, ale zadnej kiecuszki. Tez uwazam ze poki dziecko wylacznie lezy, to sukienki sie nie przydadza - predzej bawelniane spodenki dresowe. No, jakby sie nam cora jednak trafila, to sukieneczki sie dokombinuje, a spodni i wszystkiego innego mamy calkiem sporo. Kupujac kombinuje na jaka pore roku przypadnie nam dany rozmiar - mam nadzieje ze dziecie zechce byc "wymiarowe".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry