Hej hej. Jestem,
Majusko, jestem, złego diabli nie biorą. Podczytuję cały czas, ale jakiś przemożny wstręt do pisania mnie ogarnął, bo siedzę nad jakąś zawodową pisaniną i mam napady analfabetyzmu wtórnego. I w ogóle odkryłam, na co choruję:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja
i niech nikt już nigdy nie waży się powiedzieć o mnie, że jestem leniwa!!!
Andzike - gratulacje wielkie!!! Znaczy się będziesz wychodzić za mąż?
Azula - no jak bliźniaki, tylko jeden 2 razy większy.
Zoyka - czytałam te jadłospisy i jakoś tak... mało apetycznie to brzmi. Maks już od dawna nie je kaszki na rzadko. Kaszka na gęsto albo owsianka, zawsze z jakimiś dodatkami typu owoce albo rodzynki. Pomidory surowe zaczęłam mu dawać ostatnio, posiekane, z twarożkiem. Ser żółty jada też już od jakiegoś czasu, parmezan, pecorino, coś koziego czasem. I jakiś czas temu spróbował soku pomarańczowego ( oczywiście świeżo wyciskanego) i uwielbia. W zasadzie w wielu przypadkach je już to co my. Nie daję mu w zasadzie potraw smażonych ( wyjątek stanowi jajecznica) i nie solę jedzenia dla niego. Owsiankę i mannę gotuję mu na krowim mleku.
Co do tatuaży - niektóre mi się bardzo podobają, a z drugiej strony irytuje mnie jak widzę człowieka który ma pół tatuażu przykryte nogawką albo rękawem, i coś tam widać, ale nie wiadomo co. Od pomysłu zrobienia sobie tatuażu odwiodła mnie wizja tego jak to będzie wyglądać jak się pomarszczę i obwisnę

.
A,
Majuska - tak się zastanawiałam co mi przypomina ten piesek, którego tu wrzuciłaś. I wymyśliłam - laleczkę Chucky

Pokurcz totalnie nie w moim typie, choć Adam uważa, że pomeraniany są urocze, ale dotyczy to tych przypominających pompon. W każdym razie obawiam się, że to będzie następna, po "jorusiach" fashion victim...