Heloł dziewczynki

Podczytywałam Was na telefonie, ale słabo się na nim pisze

Zajrzę później na dłużej i ustosunkuję się do tego co tu się działo jak mnie nie było

póki co mam milion rzeczy do prania po wyprawie na Dolny Śląśk
Kacper nie mógł się doczekać wyjazdu i już we wtorek postanowił ruszyć sam :-)
Zobacz załącznik 556268
Potem dał się przekonać, że jednak powinien podróżować w foteliku
Zobacz załącznik 556269
Do Książa nie dojechaliśmy, bo w ten weekend był Festiwal Kwiatów i kolejka do wjazdu ciągnęła się przez 10km.. w zamian za to pojechaliśmy zwiedzić Świdnicę i tam właśnie w knajpie na Rynku zostałam kryzysową narzeczona
A Kacper brylował w towarzystwie
Zobacz załącznik 556273
Uparliśmy się i pojechaliśmy do Karpacza mimo że wiało, lało i było zimno - zwiedzanie w strugach deszczu to nic przyjemnego
Pogoda zaczęła się robić wczoraj - oczywiście na wyjazd
Kacper był zachwycony rodziną na wsi, myślałam,ze będzie się trochę bał (tam najczęściej wszyscy mówią jednocześnie i do tego głośno
), ale był bardzo dzielny i do wszystkich się uśmiechał
Tu zapatrzony w mojego wujka - wujek ma mega męski, niski i dudniący głos, Kacper był nim zafascynowany ;-)
Zobacz załącznik 556271
bosh... oczywiście kielonek musi być 
Wanienki ze sobą nie targaliśmy, więc trzeba było sobie jakoś radzić
Zobacz załącznik 556272
Po raz kolejny stwierdzam, że mam niesamowite dziecko - uśmiechnięte, pogodne, z łatwością adaptujące się do zmieniających warunków i rozko****ące w sobie każdego kogo spotka
