Ollena - sorry, ale wychodzenie z psem o 5 rano, a potem o 19 czy 20 zakrawa o znęcanie...

nie wyobrażam sobie, żebym tyle czasu przetrzymała swoje - teraz to generalnie mają luksus, bo Paweł z nimi wychodzi o 6, potem mama bierze je na 2-3h wychodząc z Kacprem, potem ja po powrocie z pracy, a ostatni spacer mają ok. 22, czasem później. Jakoś to trzeba wszystko pogodzić mając i dziecko i psy...

Jak Kacpra nie było i ja normalnie pracowałam, to wtedy zostawały po 9h same w domu i problemów nie było, ale 14 czy 15h to lekkie przegięcie...
Koło truskawek mogę leżeć i mnie nie ruszają

za to świeży zielony groszek to jest to -
Florentynka, byłam wczoraj w miejscu gdzie zawsze groszek jest pierwszy, jeszcze nie ma, ale w zeszłym roku pojawił się 17 maja (wiem, bo zapisałam

), więc to już tylko kwestia dni...
