katrina115
Potrójna Mama
azula - dokładnie jak Kłaczek napisała, tu też sa Banki Holiday-e, jak w jakimś miesiącu wypada święto i jest to dzień wolny od pracy, to wtedy piwerwszy poniedziałek tego miesiąca jest dniem wolnym. Tak jest u nas - i dlatego mamy Holiday Mondey czy inaczej Bank Holiday w następny poniedziałek (to będzie pierwszy poniedziałek miesiąca).
Kłaczek - ja byłam też na początku zaskoczona zachowaniem "tubylców". będąc w ciąży z Alinką wybrałam się do koleżanki, szmat drogi od nas. Dla mnie to nie był żaden kłopot, bo ja zaprawiona w chodzeniu, ale jak od niej wracałam (a to juz praktycznie poza miasteczkiem), to zaczęło bardzo mocno padać (normalne tutaj). Miałam na sobie kurtkę nieprzemakalną, ale facet przejeżdżając koło mnie, zatrzymał się i zapytał czy idę do Centrum. A ponieważ tam właśnie szłam, to mnie podwiózł (jadąc z nim zauważyłam, że to Taxi, więc przy wysiadaniu pytam ile płacę, a on mi na to, że mam nic i pożyczył miłego dnia). Nie bałam się wsiadać, bo już wcześniej słyszałam, ze tutaj takie praktyki to normalna rzecz.
Kłaczek - ja byłam też na początku zaskoczona zachowaniem "tubylców". będąc w ciąży z Alinką wybrałam się do koleżanki, szmat drogi od nas. Dla mnie to nie był żaden kłopot, bo ja zaprawiona w chodzeniu, ale jak od niej wracałam (a to juz praktycznie poza miasteczkiem), to zaczęło bardzo mocno padać (normalne tutaj). Miałam na sobie kurtkę nieprzemakalną, ale facet przejeżdżając koło mnie, zatrzymał się i zapytał czy idę do Centrum. A ponieważ tam właśnie szłam, to mnie podwiózł (jadąc z nim zauważyłam, że to Taxi, więc przy wysiadaniu pytam ile płacę, a on mi na to, że mam nic i pożyczył miłego dnia). Nie bałam się wsiadać, bo już wcześniej słyszałam, ze tutaj takie praktyki to normalna rzecz.
, po drugiej z rzędu koszmarnej nocy. Rano mimo wszystko poczołgaliśmy się na jogę, bo stwierdziliśmy że dobrze nam zrobi jak pójdziemy. Potem odstawić komputer do serwisu, z psem do weterynarza na drugi koniec świata, jakiś obiad w międzyczasie, odebrać komputer, kolacja, posmarować psa maścią...
Maksio chodzi sobie do szafki z pieczywem i wyciąga coś - ostatnio chętnie biszkopty - wczoraj były jeszcze dwa, jednego zjadł, wrócił po drugiego i jak z nim szedł to spotkał Flo. No i jakoś go zaczarowała i oddał biszkopcik ( sama widziałam, oddał dobrowolnie) ale chyba myślał, że ona tylko troszkę weźmie, bo jak się oddaliła z biszkoptem to była buzia w podkówkę i łzy rozpaczy.
Dotarcie ode mnie ze wsi do gabinetu trwa zwykle autem jakies 7 minut, wczoraj mi to zajeło godzinę
