Ollena no co Ty, nie zostanie jej na stałe, nie dołuj sie, sa takie fale, gorsze, a potem jest lepiej, zachowaj Poker-Face
Laski, ale miałam dzisiaj akcję. Jade sobie, jade moją ukochaną cytrynką, wracamy z Kasią zadowolone i wyluzowane po udanej adopcji małej suczki od nas ze schronu i nagle wyjeżdża mi 5 metrów przed maską fura z bocznej uliczki...ja na hamulec do spodu, ale gdzież tam, nie było szans wyhamować, a że lało to ślisko było i wpadłam w poślizg...i normalnie już prawie słysze łomot miętej blachy, a tu nagle cud, jakby mi ktoś auto podniósł i przestawił ostro w bok, ominęliśmy sie z tym chłopem dosłownie na grubość lakieru



...zawał serca, wylew i migotanie przedsionków


..do tej pory nie wiem jak to sie stało, że taki fart był...palec boży sie to nazywa czy jakoś tak


..o dziwo chłop się zatrzymał, bardzo przepraszał, a ja dostałam jakiejś głupawki i się śmiałam, że to niemożliwe, że tak sie udało odbić, a powinnam se po nim pojeździc jak po łysej kobyle.....no, na szczęście moja cytrynka cała i zdrowa

