reklama

Ciąża po 40

Hej hej

Azula - nie dziwię się że płaczesz, nie wyobrażam sobie co przeżyłaś, bardzo współczuję i przytulam.
Andzike - biedny żuczek :no:. Dobrze, że jest ta kolejka. Bardzo gratuluję chodzącego Kacperka. To zupełnie inne dziecko się robi, nie?
Ollena - podziwiam robienie planów na 10 lat do przodu , ja sobie nie umiem wyobrazić przyszłego roku nawet.

Grzyby dziecku? O nie! Nawiasem mówiąc w weekend zrobiliśmy dwa wypady na grzyby, całkiem sporo kań i podgrzybków. Poza kaniami i kurkami nie tykam niczego co ma blaszki, tylko te z "gąbką" pod spodem.
Maks dostał raz czy dwa polizać odrobinę sosu kurkowego, ale na jedzenie grzybów to jeszcze poczeka.
Mały potwór zrobił się nieznośny i przekorny - włazi na krzesła, na parapet, na wszystko... Wczoraj chyba 8 razy zdejmowałam go z krzesła, aż wymyślił żeby uciec na drugą stronę stołu i tam wleźć na krzesło - oczywiście spadł i ma śliwę pod okiem.
 
reklama
Andzike a jakiej marki jest ten Twój żuczek :-D a w ogóle to gratuluje odkrycia kolejki i udanej nią wyprawy :-D
Flo witamy w klubie radosnych dwulatków :baffled: Krzesła, stół, oparcie kanapy, odpuścił parapet okienny na szczęście. Kiedyś Kubula spadł ze stołu między krzesło a kaloryfer - było dużó łez, mój wylew krwi i zawał a za parę minut znów zdejmowałam go ze stołu.
Po kąpieli Kubula wciąga ostatnio ... cała flaszkę :szok::szok:- mleko nestle waniliowe + kaszka. Nie robił tak przez ostatni rok ??
 
Misia - no nasz Kuba też nauczył się wchodzić na jedną sofę (w kuchni jest ciut niższa niz w salonie) i na jeden fotel w salonie - oczywiscie nie zawsze pamięta, że schodzi sie tyłem i nóżkami w dół.
 
witam ja już sie poddałam z ta wspinaczka wysokogórska został łysy bez obrusa stół na środku pokoju + jedno krzesło obrotowe przy biurku ustawione na najniższa wysokość.Niestety Amelka fotele,wersalki ,parapety oraz krzesła już dawno opanowała i bezczelnie podsuwa sobie krzesło gdy tylko wyjdę i "rządzi"albo mnie zgania z krzesła pod pretekstem "kulululu" czyli pokręcenia się na krześle ,a w efekcie chce się na niego dostać ,a z niego można iść wyżej.Na szczęści schodzenie tyłem ma wpojone od kiedy tylko zaczęła schodzić p z wersalki czyli tak od 10 mż.Pogoda się zepcyła i jest szaro,buro i ponura,ale spacer i tak muszę zaliczyć bo mi chachor chałupa rozpierdzieli:tak::-D
 
Witam Was!

Flo
lepiej sie czujesz?

Katrina przypominam sie moja droga! ;-)

Tylko moje dziecko sie nigdzie nie wspina? Patryk sie nie wspinal, Mia sie nie wspina (moze jeszcze) wiec mam sie cieszyc? :-) A tak serio to Mia jak cche np na jezdzik wejsc to krzyczy zeby ja wlozyc. Innych wspinaczek nie uskutecznia:-)

Za to Mia budzi sie on stop w nocy z placzem.. Co chwile placze, wierci sie i marudzi, wymiekam...
 
Witam się z kawą :-)
Dziś ostatni dzień pracy, po ostatniej ostrej tyrce potrzebuję chwili wytchnienia i wzięłam sobie trzy dni wolnego, żeby pobyć w domu i nacieszyć się moim chodzącym synkiem :-D
Ale póki co lecę popracować:baffled:

Dziś będzie wiadomo ile kosztowałaby wymiana silnika w Opelku (bo takiej marki jest żuczek misia :-) ) i czy w w ogóle jest sens go naprawiać ...

Miłego dnia laski :-)
 
Heloł !

Andzike zazdraszczam tysiąca możliwości transportowych jakie macie w stolycy, ja miałam ostatnio auto u mechanika i dotarcie do gabinetu które zwykle zajmuje mi samochodem 6 minut, trwało około godziny :-D, 40 minut spaceru ( lał deszcz) do jakiegos cywilizowanego przystanku autobusowego + oczekiwanie na autobus + jazda + marsz z przystanku do gabinetu:-D....i ta żenująca niepełnosprawnośc, gdzie i jaki bilet się kasuje:-D trzymam kciuki za pozytywne wyjaśnienia kwestii żuczkowej:-)

Ja jestem ostatnio zamarznięta, ten ziąb utrudnia mi funkcjonowanie, chodze pokulona, pokurczona i sie telepię, jak juz w końcu dotre na wieczór do wyra i się opatulę kołdrą to mi lepiej, nie nawidzę tego, ta cholerna zimnica nie dała nam szansy się do siebie przyzwyczaić, tylko od razu zaatakowała z grubej rury:no:

współczuje mamom dzieci spinających się, pamiętam, że prym we wspinaczkach wiódł u nas Karol, Kaska nie, a i Patrycja zdecydowanie nie ma takich zapędów, za co dziekuje niebiosom serdecznie, bo to chyba najbardziej upierdliwe zamiłowania. U nas ciągły rozwój mowy, już idzie się z dzieckiem całkiem nieźle dogadac, powie, że chce pić, jeść, że jej zimno..to nic, że wszystko jest żółte:-D..dajemy radę.
Dyskusja z przedwczorajszego wieczoru przed TV ,( oglądamy serial "Wiedźmin" - scena jak jeden z wiedźminów przychodzi do rodziców małego Geralta i każe go oddać Cechowi Wiedźminów, bo jego ojciec to przysięgał jak mu życie ratowali, oczywiście czarna rozpacz, nie chcą oddać )
Ja mówię: Jezooooo, ale masakra, nie mów, że byś tak Patrycję oddał....
Mój stary: Do Cechu Wiedźminów ? TAK :szok::szok::-D:-D

Flo....ani jednego zachwytu na temat Pani Żaby:no::no:
 
Cześć,

Dzisiaj jest ten dzień kiedy jestem w domu bo Mama na działce.
Wstałam z bólem głowy. Ehh..

Pogoda taka sobie. Tak do 11-12 jest tylko 8 stopni. Po południu sie ociepla do 13. W domku ciepełko ze aż miło. I w szoku jestem bo przyszło rozliczenie za ciepło i o dziwo mamy nadpłatę 98 zł a nie oszczędzaliśmy. Mama siedział w zimnie i dopłaca 20 zł a sąsiadka 130. Gdzie tu logika ?

Andzike jesteś dzielna z tymi dojazdami :) Współczuję chyba końca żuczka,a le może to czas na nowego ? :)

Olena a to nie jest efekt szczepienia MMR ? Tam objawy występują po 7 do 14 dni dopiero. Julka była po tygodniu przez 3 dni rozdrażniona, marudząco-płaczaca.

Z naszą Julka można się też czasem dogadać, chociaż jeszcze bardziej pokazuje niż gada. Ale zaczyna mówić zdaniami : daj jej , tu jest, co to, daj to, mama jest i tata jest, dzidzia jest, nie chcem. Okres wspinania się juz był, teraz jest czas podsuwania krzesełka i brania sobie rożnych przedmiotów.

Dzisiaj obserwowałam jak się bawi. Owijała pieluszka lalke i wsadzałą do wózka. Najpierw udawała ze ją karmi. Wzięła kubeczek i łyżeczkę i udawała ze nabiera jedzenie i ze pije i je razem z lalką. Zaczyna się chyba czas zabawy w dom.
 
reklama
hello

U nas dziś jako tako, więc pół dnia spacerowałam z Kubusiem. Kupiłam butki, bo te co ma jak grubsze rajtuzki ubierzemy czy skarpetki, to są ciasnawe.

Majuska - kajam się... ja tez nie wyraziłam opinii o tym jakże mądry Kermitowatym stworzonku - jest super. Magda miała liska, Alinka ma Misia, a Kuba.... chyba piłka by musiała do Niego gadać albo samochodzik.

Majuska, Azula - Kuba tylko na te dwa sprzęty wchodzi, ale na szczęście tylko czasami. Wspinała się Magda - oj ta to właziła gdzie się dało. Na fotel, z fotela na biurko i na segment.... mała alpinistka.

Andzike - wszystko sie kiedys kończy, ale to jest wtedy ten czas, kiedy następują zmiany (mam na myśli autko, żeby nie było).

Zoyka - odnosnie rozliczeń, to jest jedna wielka D...A. U moich rodziców były podzielniki ciepła, ale po zamknięciu roku rozliczeniowego i tak okazywało się, że trzeba dopłacić za straty ciepła, które dotyczyły części wspólnych i kosztami wszyscy byli obciążani. I mimo, że rodzice trochę oszczędzali, to i tak dopłaty były. Od ubiegłego roku podzielniki zlikwidowano i płaca ryczałtem - skończyli z oszczędzaniem bo i tak zapłacić muszą ustaloną kwotę. Co prawda sa w dobrym położeniu, bo mieszkają tak mniej więcej w połowie, więc mieszkanie jest ciepłe i nie musza grzać na maksa, a jest cieplutko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry