Florentyna
Fanka BB :)
Hej hej
Azula - nie dziwię się że płaczesz, nie wyobrażam sobie co przeżyłaś, bardzo współczuję i przytulam.
Andzike - biedny żuczek
. Dobrze, że jest ta kolejka. Bardzo gratuluję chodzącego Kacperka. To zupełnie inne dziecko się robi, nie?
Ollena - podziwiam robienie planów na 10 lat do przodu , ja sobie nie umiem wyobrazić przyszłego roku nawet.
Grzyby dziecku? O nie! Nawiasem mówiąc w weekend zrobiliśmy dwa wypady na grzyby, całkiem sporo kań i podgrzybków. Poza kaniami i kurkami nie tykam niczego co ma blaszki, tylko te z "gąbką" pod spodem.
Maks dostał raz czy dwa polizać odrobinę sosu kurkowego, ale na jedzenie grzybów to jeszcze poczeka.
Mały potwór zrobił się nieznośny i przekorny - włazi na krzesła, na parapet, na wszystko... Wczoraj chyba 8 razy zdejmowałam go z krzesła, aż wymyślił żeby uciec na drugą stronę stołu i tam wleźć na krzesło - oczywiście spadł i ma śliwę pod okiem.
Azula - nie dziwię się że płaczesz, nie wyobrażam sobie co przeżyłaś, bardzo współczuję i przytulam.
Andzike - biedny żuczek
. Dobrze, że jest ta kolejka. Bardzo gratuluję chodzącego Kacperka. To zupełnie inne dziecko się robi, nie?Ollena - podziwiam robienie planów na 10 lat do przodu , ja sobie nie umiem wyobrazić przyszłego roku nawet.
Grzyby dziecku? O nie! Nawiasem mówiąc w weekend zrobiliśmy dwa wypady na grzyby, całkiem sporo kań i podgrzybków. Poza kaniami i kurkami nie tykam niczego co ma blaszki, tylko te z "gąbką" pod spodem.
Maks dostał raz czy dwa polizać odrobinę sosu kurkowego, ale na jedzenie grzybów to jeszcze poczeka.
Mały potwór zrobił się nieznośny i przekorny - włazi na krzesła, na parapet, na wszystko... Wczoraj chyba 8 razy zdejmowałam go z krzesła, aż wymyślił żeby uciec na drugą stronę stołu i tam wleźć na krzesło - oczywiście spadł i ma śliwę pod okiem.
a w ogóle to gratuluje odkrycia kolejki i udanej nią wyprawy
Krzesła, stół, oparcie kanapy, odpuścił parapet okienny na szczęście. Kiedyś Kubula spadł ze stołu między krzesło a kaloryfer - było dużó łez, mój wylew krwi i zawał a za parę minut znów zdejmowałam go ze stołu. 
