reklama

Ciąża po 40

Majuska - nic w tym złego. Po to chodzimy do szkoły i uczymy się języka polskiego zeby go używać. Gdy ktos do meni pisze np na GG i robi błędy ort ,to ja po prostu nie rozumiem co jest napisane.
Dobrze jest akceptować innych takimi jakimi są. jednak po co byłyby szkoły , pedagodzy, kursy podnoszące kwalifikacje ? Podejście masz słuszne, ale..
Fakt, nie trzeba umieć liczyć zeby być geniuszem czy milionerem. Jednak to są wyjątki, geniusze.
Niestety świat jest tak skonstruowany ze są lepsi i gorsi. Naprawdę. Z Patrycją jest najprawdopodobniej wszystko OK, dlatego nie czujesz potrzeby chodzenia np na zajęcia z SI. Jestem pewna ze gdybyś wyczuła , zaobserwowała ze odbiega od normy - poszłabyś.
Dla Mnie Julia odbiega od normy. Stuka przedmiotami, wali nimi , piszczy tak,ze zatyka mi uszy a z drugiej strony boi się cichego pukania do drzwi czy upuszczonego przez sąsiada przedmiotu na podłogę bez dywanu.
Terapeutka wytłumaczyła mi jej zachowanie. I ja to zrozumiałam. Otóż Julka stukając przedmiotami tak jakby się samoleczy, samoukaja. Ma kontrolę nad hałasem i w każdej chwili mzoe go przerwać.Sama. To jej daje poczucie bezpieczeństwa.

ADHD istnieje i jest problemem. Często na żywiołowe dziecko mówimy ze ma ADHD, ale to mówią Ci którzy nie widzieli dziecka z ta chorobą.

Trampolina jest super. Musi byc dobrze zabezpieczona oczywiście do dostosowana do wieku dziecka. Julka uwielbia trampolinę. Moim zdaniem najwięcej zakrztuszeń jest landrynkami. Unikam. W zasadzie to nigdy nie dałam.

Julka w ślad za Maksiem pokochała rodzynki :)

Andzike, uhum,morze jest cudowne. Mnie tez ukaja , nawet gdy są sztormy. Gdy jeszcze nie było Julii ubieraliśmy sie ciepło, kaptury na łby i jechaliśmy cieszyć sie sztormem i burza piaskową na plaży. Super doznania :)
 
reklama
Zoyka - no tak, tylko kto powiedział, że akurat szkolne normy są najmądrzejsze?
A swoją drogą jeśli o pisanie chodzi to ja jestem wręcz przeczulona. Zwłaszcza, że komputer wyłapuje błędy ortograficzne. Wychodzę z założenia, że jak komuś się nie chce przyzwoicie pisać to mi się nie chce przyzwoicie czytać. Mam alergię na brak ortografii, na nagminne pisanie zaimków osobowych z małej litery z wyjątkiem "Ja", a najbardziej na słowo "bynajmniej" używane zamiast "przynajmniej" oraz brak rozróżnienia między "także" (w znaczeniu też) a "tak, że".
Ale już jak chodzi o ładne pisanie... mam wątpliwości. Ja nigdy nie pisałam "ładnie". I nigdy nie miałam czystych zeszycików ze szlaczkami. Były takie dobre uczennice - równiutkie literki, wyrobione staranne pismo, szlaczki, a często towarzyszyła temu doskonała bezmyślność i zero absolutne kreatywności.
Szkoła mi się wydaje niebezpieczną instytucją, takim centralnym wyrównywaczem z uprawnieniami do obróbki skrawaniem, mordercą indywidualności. Drżę ( już!) na myśl o tym, że moje dziecko to czeka.

A tego morza, sztormów i burz piaskowych to Ci Zoyko tak zazdroszczę że nie masz pojęcia!

Edit: a Maksiowa miłość do rodzynek momentami ma cechy patologicznego uzależnienia. Wczoraj wpakował sobie do paszczy całą garść :szok:
 
Ostatnia edycja:
Zoyka, to jeszcze lizaki doloz. W momencie kiedy juz jest wylizany i spada z patyka... :szok:
Majuska, Ty purystko! :-D Jednak przyznam Ci racje - tez mnie trafia, kiedy czytajac czyjs tekst, nie umiem pojac "co poeta mial na mysli" bo roi sie od bledow. Z trudem przywyklam do braku polskich znakow.
 
Rodzynki są zdrowe, prawda Flo ?

Julka musi mieć miseczkę i tam trzeba jej nasypac. Chodzi sobie z tą miseczką i bierze elegancko do buziaka po jednej sztuce. Czasami bierze drugą miseczkę i przekłada te rodzynki z jednej do drugiej. Uwielbia tez tymi rodzynkami karmic innych i pluszaki :)
 
hejka

Ale dyskusję wywołałam.... sorki.

Flo - Kuba za to miał czasowy rodzynkowstręt, ale już z powrotem zaczynamy do nich wracać.

Teraz mamy mały problemik - młody nie chce jeść - największe cyrki sa ze śniadaniem. Serki nie, płatki nie, kanapki nie... najchętniej jakiś kawałeczek ciasteczka, jakiś kawałeczek owocka, jakieś 3-4 rodzynki i picie. Tak od kilku dni. Nie wiem czy to zęby jeszcze go "prześladują" czy wszystko inne jest ciekawsze i na jedzenie szkoda tracić czas. Jeszcze kilka dni i osiwieję.

Misia - hmmm to ja powinnam tez pójść ze soba do psychiatry bądź psychologa - bo jak kwoka lubię mieć pisklaki pod skrzydłem. Śpimy w jednej sypialni i tak mi pasuje. W nocy kilka razy wstaję i przykrywam dzieciaki i nie wyobrażam sobie biegania po piętrze, żeby sprawdzać czy sa ponakrywane.
Poza tym Alinka jest bardzo wrażliwą dziewczynką i jak tylko mówi się o jakiś trudnych (strasznych) sprawach, to przeżywa to w nocy i budzi sie z płaczem.
 
Zoyka u Flo są zwierzaki więc pewnie Maks musi garść wepchnąć do buziaka bo by zwierzaki za nim chodziły.Amelka ma miseczkę z Minnie lubi jak jej tam dam pokrojone owoce,chrupki itp niestety psy jej wtedy nie odstępują ,a Ona ma radochę dokarmiając kundle:eek:.Na razie jak chce mieć pewność ,że zje wolę ją sama karmić.
 
Katrina, czasem dziecko ma odwrot od jedzenia. Karol mi ostatnio plul obiadem, ale ma "dyzurne" przysmaki, wiec dalam 2 tosty z maslem i zjadl. Tosta, serek (a juz z dosypka kakao), kielbase to on zawsze wrabie. Ostatnio chodzi i zada "kapeki". Mam z gorki bo wiem ze glodny i kanapka mu w glowie.
 
Kłaczku - właśnie było tak ze 2 dni temu, położyłam go wcześniej spać, bo był bardzo marudny, przewracał się i płakał.
Ale oczywiście tatuś go obudził, bo poszedł do łazienki w naszej sypialni i wrócił na dół już z Kubą na rękach. Zrobiłam dla nas kolację - monsz miał ochotę na kiełbasę na gorąco. Przezornie ugotowałam dla siebie 2, bo były malutkie i jedna Kubuś opędzlował. Mam nadzieje, że szybko nastąpi nawrót chęci do jedzenia, bo wszystko jest "Daććć" i po dwóch lub trzech kęsach zostaje, bo już nie chce. Dobrze, że jest Nika i mama...
 
Ja wiem, ze mozna sobie na wszystkim i ze wszystkim zrobic krzywde ale na trampe i orzechy jestem najbardziej przeczulona i oczywiscie landrynki tyudzien inne cukieryki do ssania jako, ze sama sie takim prawie udusilam.

Flo moja mama jest pielegniarka na Izbie Przyjec, maja takich przypadkow bardzo duzo wlasnie z tarmpoliny czy wlasnie dzieci jedzace orzechy skaczac czy nie skaczac sa mega awaryjne....
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry