reklama

Ciąża po 40

Z tą c--ą to chyba coś innego miała na myśli, bo ona teraz przeżywa renesans w rozwoju mowy i gada ile wlezie, nie zawsze jednak poprawnie, no ale sensacje oczywiście wzbudziła:-D...dobrze, że to była Biedronka, a nie nasz znajomy GS, bo to by już było troche wstydu:-D...nie wiem skąd mogłaby to słowo znać, stary tak do mnie na pewno nie mówi:-D..Kłaczku u nas "ale jaja " równiez rządzi, do tego jak widzi kartonik z jajkami drze się w niebogłosy "JAJO" i nie odpuści, muszę smażyc jajecznicę:-D

Przyznaję sie jedank bez bicia, że "kulwa" i "ja pieldolę" wyrywa mi sie czasem, wiem, że to źle i chce coś z tym zrobić, ale jak ??

Flo chciałabym Was widziec jak sobie tak siusiakujecie i waginujecie:-D:-D

Nadszarpnęłam dziś nasz limit netowy i obejrzałam Karola tańczącego ( i podśmie****ącego się w tle Kłaczka ) boskie:-D:-D
 
reklama
U takiego malucha jest smieszne, ale tak u kilkulatka... No, nie chcialabym, zeby moje dziecko rzucalo qrwami, jeb...mi i innym miechem. Jakos mi nie pasuje do dziecka. Do doroslego tez niekoniecznie.
 
a wiecie,że mnie "o kulwa" u dwu albo 3 latka nie przeraza a raczej rozbawia. Gorzej gdy słyszę to u 10 latka. A słyszę prawie codziennie na osiedlu.

My klniemy i nawet jak Julka załapie no co z tego ? Z tego powodu do psychiatry ani do psychologa na konsultację nie polecę.Mnie to nie wzrusza tak jak innych nie wzruszają błędy ortograficzne ;-)

Flo - wyobrażam sobie jak za kilka miesięcy Maksio wkurzony powie do koleżanki "ty wagino" :DDDD
 
Zoyka, o to mi chodzi... Jesli maluch zaczyna klac, to gdzies to slyszy, czyli ma wzorzec zachowania i najpewniej bedzie go powielal jako ten 10-latek tez. U sepleniacego 2-3 latka to budzi rozbawienie, ale u starszego. Nawiasem mowiac widzialam dobrze wytrenowanego roczniaka, pokazujacego srodkowy palec. Jak dla mnie po prostu niesmaczne, choc rodzicow to nieslychanie bawilo.
 
Klapsznitka, to skladana kanapka - 2 kromki (sznitki) przelozone czyms. Sorry, mam sporo slaskiego w domowym zargonie.
sznitkę znałam - dzięki swej ciotce o wdzięcznie brzmiącym polskim imieniu: Erna :-D ale KLAPsznitki nie znałam :-D
Angelka - nie ma sensu porównywania dzieci bo są różne, różnie się rozwijają. Dziewczynom tu pisałam, że kiedyś trafiłam do pediatry który mnie nakręcił na toksoplazmozę u Kubuli, zaburzenia motoryki i dużej i małej. Pani dr ma wnuka 10 dni starszego od Kubuli czy też młodszego :eek: Wciąż powtarzała a MÓJ WNUSIO to potrafi to i siamto i owanto ... Po kilku wizytach i innego zestawu lekarzy, u kilku zestawów rehabilitantów, rehabilitantów u nas - stwierdziłam że nas pani wkręca. Po jakims czasie okazało się że Pani DR Wnuk - nie raczkuje (a to Kubula miał nie raczkować, nie siedzieć, nie chodzić i w ogóle jakiś dramat), chodzi tylko przy meblach, nie je sam itd.
 
Ostatnia edycja:
Ja nie, że jestem za uczeniem klnięcia, ale jak już się przydarzy, czy tez wyrwie..no cóż ..... rozumiem problem i faktycznie nagminne powtarzanie przez dzieciaki przekleństw i widok rozbawionych tym rodziców jest niesmaczny. Ja sama klne tylko w sprawdzonym towarzystwie, wśród nieznajomych trzymam język na wodzy, jakieś tam hamulce jednak mam;-)
 
Oczywiście , że są gorsze rzeczy niż przeklinające dziecko.
My sobie na co dzień nie żałujemy kuchennej łaciny ( na przemian z klasyczną łaciną) ale jedno jest pewne - kląć należy z wyczuciem i wdziękiem. No chyba mi nie powiecie, że "kulwa" jako przerywnik uniwersalny i przecinek niemal po każdym słowie w zdaniu jest strawna - nie jest!!!
Z bachorem ten problem że brak mu finezji i wyczucia pozwalającego z wdziękiem użyć, z reguły jak się uczepi a wie że nie powinien jeszce to po prostu klnie jak szewc.

A tak na marginesie - cudna książeczka autorstwa sfrustrowanego taty:
Go The Fuck To Sleep
 
reklama
Ja nie, że jestem za uczeniem klnięcia, ale jak już się przydarzy, czy tez wyrwie..no cóż ..... rozumiem problem i faktycznie nagminne powtarzanie przez dzieciaki przekleństw i widok rozbawionych tym rodziców jest niesmaczny. Ja sama klne tylko w sprawdzonym towarzystwie, wśród nieznajomych trzymam język na wodzy, jakieś tam hamulce jednak mam;-)
Majuska moja Przyjaciółka Monika ma znajome małżeństwo - rodziców dwójki dzieci - urocze córeczki teraz będą miały ok 10 lat, Problem tkwi w znajomym który klnie jak szewc, jak mawia Monika - wstyd z nim iść gdzieś bo z reguły wzbudza swoimi językiem zadziwienie :-D Otóż jego córki nie klną !!! jak były mniejsze ok 3-4 roku życia wytłumaczono im że to są słowa tatusia :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry