Hej hej!
Mamonabank - jakże miło widzieć Cię tu! "Matka frustratka" powstaje na bieżąco i wrzucana jest tu jeszcze ciepła.
Maks jadał kaszki Holle albo Sun baby ( chyba tak) - bez dodatków, cukru i innych paskudztw i te jadł, jak mu raz jakąś bobovitę mleczno ryżową zaproponowałam to pluł. Podejrzewam, że te normy spożycia tudzież propozycja trzymania dziecka do 3 roku na MM to jakiś spisek producentów tegoż

. W związku z czym dawno przeszliśmy na krowie mleko i jest ok.
Andzike - wyobraziłam to sobie... ten wózek, te psy, te siaty :-):-):-)
Zoyka - wyślij Julkę na spacer, jak zamierzasz jej przetrzebić garderobę. Gratuluję wyników.
Azula - Tobie tez gratuluję wyników, Amelkowych oczywiście. Świetnie, że kruszynka zdrowa.
Misia - ojej, biedactwo...
Majuska - a co Ty, natychmiast skończ z tymi głupkowatymi objawami. Gastroskopii się babie zachciewa

Kupiliśmy dziś zimowy kombinezon, wreszcie. Okropnie grymasiłam, bo wszystko co jest w sklepach zdawało mi się obrzydliwe, z takiego najpodlejszego ortalionu. Znalazłam coś znośnego w outlecie cocodrillo, troszkę mnie kieszeń rozbolała, ale przestała mnie boleć jak ponad połowę tego co za kombinezon zapłaciłam chwilę później u weterynarza za tabletki na robale dla mojego stada. Ponieważ odrobaczanie trzeba powtórzyć za dwa tygodnie, to de facto z wyliczeń wychodzi że tą samą cenę płacę za zimowe ubranko dla dziecka, co za kupę psiego goowna

.