reklama

Ciąża po 40

reklama
Zoyka - trza zlot w Krakowie zrobić, to pójdziemy na sushi wielką grupą ze stadem bachorów!

ta, jak Julce przejdzie choroba lokomcyjna to dopiero gdziekolwiek wyruszymy. NA razie ledwo dojezdzamy and morze (17 km) a juz podczas szukania parkingu jest bladość i odruchy wymiotne i na ostatnia chwilę wyskakuję żeby ją wyciągnąc na powietrze.
 
Zoyka - podobno imbir pomaga na chorobę lokomocyjną.
Skądinąd nie przypuszczałam, że dziecko może lubić imbir. Zrobiłam wczoraj zupę - miałam lenia, więc zajrzałam do szafki, wyciągnęłam puszkę mleczka kokosowego, podsmażyłam warzywka, zalałam zawartością puszki, dodałam dwie garście orzeszków ziemnych, w cholerę imbiru przeciśniętego przez praskę do czosnku, łyżkę mielonej trawy cytrynowej, makaron ryżowy...chłopaki tak się rzuciły na zupę że dla mnie ledwie starczyło. A Adam twierdzi, że nie cierpi kokosa...

idę na kulinarny w sprawie tofu
 
Bardzo lubię takie wesołe wieczorki na BB jak dziś:-D

Misia jak będziesz się do Kraka wybierac masz napisać ( tylko chwilę wczesniej, żebym się w jakies sierściuchy nie dała wrobić ), to ja też dojadę, bo jak nie to ubiję:-D

Próbowałam tofu , ale takiego prosto ze sklepu i było paskudne, może to jakoś sie przyrządza?

U nas dzis nowe słowo:-D Byłam w Rosmanie uzupełnic zapasy kosmetyków i potem Paćka wielce zaangażowana i sapiąca to rozpakowała , ustawiając na półkę wannową, i na koniec mówi : " Spójrz, nowe szamtony ":-D:-D...myśle se skąd to "spójrz", ale do snu czytamy teraz od jakiegos czasu Puchatka i mnie olśniło dziś przy czytaniu, że to tam jest to słowo:-D:-D:-D

Edit : juz doczytałam na kulinarnym, że tofu się przyrządza:sorry:
 
Ostatnia edycja:
Majuska Paćka mega szybko się rozgaduje!
Stasiek dzisiaj po skończonym obiedzie, patrzy na mojego tatę i mówi: cioo pojadłeś? :-D

Rany, jak ja ubóstwiam Kraków! Piękne chwile tam przeżywam za każdym razem!
 
Kiedyś miałam faceta w Krakowie i bywałam tam co 2 tyg na weekendy. Był doktorkiem od matematyki na jakiejś uczelni. Był nudny jak flaki z olejem , miał bzika na punkcie jolek ( krzyżówek) , ale za to pokazał mi Kraków jakiego nie znałam. Szlajaliśmy się po galeriach, wystawach, starówce i rożnych imprezach kulturalnych. Smaku paschy w żydowskiej kawiarence nie zapomnę nigdy. Jeździliśmy za Kraków na takie stare kamieniołomy z turkusową wodą .
Dzwonił do mnie 3 miesiące temu nawet z zapytaniem czy żyję bo podobno kilku jego znajomych umiera na raka. To był niedziela wieczorem i mnie naprawdę zaskoczył biorąc pod uwagę fakt, ze to ja go pognałam.
 
reklama
ja tez lubie bardzo Kraków, tylko kiedys musiałam tam przez 2 miesiące pracowac, a to był luty, do pracy jeździłam jakieś 1,5 godziny tramwajami z przesiadką i to był dla mnie koszmar, mieszkałam w takiej starej kamienicy na Starowiślnej i było ogrzewanie na prąd, strasznie wszyscy oszczędzali i ja tam zamarzałam...to były niefajne wspomnienia , ale potem ( m.in dzięki FLo ) wszystko sie wyprostowało:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry