No i - tu zgadzam sie z Ollena - nie ma co dziecka przegrzewac. Jesli ja nie zakladam czapki, a nosze ja jesli jest zimno, to Karolowi wystarczy zwykla czapka z daszkiem, lekka kurtka-wiatrowka, lekkie buty. Jesli wkladam kurtke, on tez ja ma. Zwykle ubieram jego mniej wiecej tak, jak sibie na dana temperature - nie uzywamy wozka, wiec on tez sie rusza. Gdyby jezdzil wozkiem, uieralabym ciut cieplej niz siebie.
I najwazniejsze - najlatwiej lapia wszelkie dziadostwa dzieci nie przechladzane, a przegrzewane. To zbyt cieple ubieranie, zbyt wysoka temperatura w domu, sprawiaja, ze organizm jest wrazliwy na infekcje. Przegrzany pokoj = podatnosc na katar np, za tym ida infekcje drog oddechowych. Wiadomo, nie przeginamy z rozbieraniem dzieci, ale w ubieraniu warto zachowac umiar.