Hej!
Maks wstał rano, odmówił założenia pieluchy, ubrał się w majtki i co trzy minuty wrzeszczał "bla!" i pędził na nocnik. Siadał, mówił "psipsi..." potem kręcił głową, NIE, wstawał i za chwilę cała impreza od początku. No i jakoś tak za piętnastym podejściem udało się wysikać do nocnika! Ależ był z siebie dumny! Potem był sfrustrowany, bo jadąc spełniać obywatelski obowiązek wtłoczyliśmy go w pieluchę - w samochodzie się darł, że chce do kibla. Natychmiast po powrocie do domu pobiegł do nocnika, zasiadł na nim i nasikał!!!
Bardzo jestem dumna, bo widzę że pracuje nad tematem z dużym zaangażowaniem.
Poza tym zaczął się interesować liczeniem. Najbardziej lubi liczbę "tsy", ale dziś w ogóle był dzień liczenia wszystkiego: rąk, oczu, daktyli, nóg...
Azula - no tak... teraz takie poobijane kolana to będziesz oglądać przez kilka lat. Ale kitki fajne ma Amelka!
Zoyka - ale masz dorosłą córkę...
dziewczyny, trza jakiś zlot zrobić, zaprawdę. Ja chcę te dzieciory na żywo pooglądać, koniecznie!
Zmywarki nie mam, nad czym ubolewam. Ale chcę mieć i będę mieć!
Majuska - nie strasz czarnymi chmurami, Ty!
Anko - no ok, Tobie też się należy trochę pogody, ale następnym razem Ollenę trzeba tak wyprawić, żeby z jakimś międzylądowaniem leciała i ten deszcz zostawiła gdzieś po drodze, bo ja go sobie tu nie życzę!