Dziewczyny sorki, że poruszę ten temat, ale rozmawiałam z moją przyjaciółką przez telefon (niestety nie mieszka obecnie w Pl) i powiedziała mi żebym się zastanowiła nad kolejną ciążą i jeśli tyle lat się staraliśmy i w końcu się udało, ale poroniłam to ona już by naturalnie nie próbowała tylko przez in vitro. Mam taki mętlik w głowie, że szok.
Po pierwsze nie jestem przeciwko in vitro, po drugie nie wiem czy jestem gotowa na kolejną ciążę.
Fakt jest jeden i tu przyjaciółce muszę przyznać rację, że czas leci i moje lata też. Temat ciężki, potrzeba czasu na spokojne przemyślenia.
Czy Wy dziewczyny po 40ce, po stratach myślałyście o in vitro, jakie jest wasze zdanie na ten temat, jeśli mogę je oczywiście poznać?
Ja dwa lata temu, w wieku 39 lat, po blisko 3 latach starania o dziecko, byłam przez lekarza skierowanana in vitro. Zdecydowałam pod koniec maja, ze nie chcę w lipcu zaczynać zastrzyków i tego wszystkiego, tylko we wrześniu. Chciałam odpocząć, byłam wykończona po ostatnich miesiąxach zwłaszcza, gdy miałam ciągle jakieś badania, kłucia, wizyty u różnych specjalistów, itp, itd.
W czerwcu miałam zaplanowany zabieg wycięcia polipów, a w lipcu okazało się, że jestem w ciąży, zaszliśmy spontanicznie jeszcze przed operacją wycięcia polipów, którą miałam pod pełnym znieczuleniem zresztą...
To dziecko straciliśmy. Gdy rozmawialam cztery miesiące później z ordynatorem szpitala, w którym urodziłam to dziecko, powiedział mi, że na szczęście udało nam się zajść w pierwszą ciążę spontanicznie, bo w drugą, jeśli się zdecydujemy, zajdziemy dużo szybciej, tylko innej opieki będziemy potrzebowali potem. Ja myślałam, że to szybciej, to będzie kwestia kilku miesięcy, a my zaszlišmy za pierwszym razem

.
Wnioski, ja nie mam nic przeciwko in vitro, sams byłam gotowa się poddać ale dla mnie, jeśli możecie zsjść w ciążę naturalnie, to po co in vitro? Nie wiem, może to daje jakieś większe szanse na szybkie zajście w ciążę....
Moim zdaniem jednak najważniejsza jest głowa i Wasze wspólne chęci na kolejną ciążę i SIŁY, bo ciąża może okazać się trudna, jak to u mnie było, (choć wiem, że są jeszcze trudniejsze ciąże), ale metoda zajścia w ciążę nie jest najistotniejsza. Wy musicie być gotowi

❤.