reklama

Ciąża po 40

Hyhy Kłaczek, przupuszczam że mina Rajmunda była osłodą dla tego wszystkiego:-D
To miałam wczoraj podobne zdarzenie... Robert poszedł wczesniej spać, ja pooglądałam sobie telewizję i wlazłam z książką do łózka. Okno od sypialni wychodzi na podwórko ale jak się pali światło to widać poblask z ulicy. Czytam sobie w najlepsze a tutaj "hallo" męskim głosem mi się wydziera. Miałam wrażenie że na podwórku ale brama zamknięta... było dobrze po 23.00. Po trzecim "hallo" obudziłam chłopa a on do mnie żebym psa wypuściła. Lekko zgłupiałam bo po pierwsze nie będę latać w koszuli nocnej, po drugie to ciemno jak szlag, po trzecie Tabris urwie pół dupy komuś na podwórku, po czwarte czemu mam zgasić światło bo Robertowi w słuchaniu przeszkadza?:) Drący ryj stuknął furtką i polazł. Rano się okazało, że chłopina wiele nie pamięta bo gadał ze mną przez sen a drący się jełop po prostu walił w zamknięte wrota:-D Pewnie jakiś wioskowy pijak szukał taksówki do sklepu nocnego w Oławie... niech ja się dowiem kto to było to rozedrę paszczę jak Ty ale w łacinie słowiańskiej bo innego języka nie zakumają:)
 
reklama
A ja bym wypuscila Tabriska...:-) No co? Na wlasnym podworku, to niech sobie pouzywa na cudzej d...
Tu nie mam takiej opcji - kotami mialam poszczuc? Musialam silom wlasnom. No, Rajmund po prostu jak zona Lota stanal bo on m nie w takiej wersji jeszcze nie widzial. Inna rzecz, ze ja spokojny czlowiek, ale musialo mi sie "pod skora" uzbierac.
 
Uzbierało Ci się, jesteś zmęczona, obolała, ciężka i jeszcze złomiarz-włamywacz:-D Przynajmniej rozładowałaś emocje i nerwy, co jest niekiedy bardzo potrzebne i przydatne. Pamiętasz jak Ewa kiedyś mówiła, że można ją poszczuć żółwiami? Może potrzebny jest zółw obronny :-D
Mnie Robert zna od tej strony, wie że jak otworzę buzię to niech się święci chowają, inna sprawa że rzadko to robię i muszę być nieźle wkurzona. Podczas ostatniej takiej akcji pod sklepem jeden wioskowy pijaczek uciekł i zezował czy drugiemu przypadkiem jeszcze w papę nie przywalę z liścia :-D tylko że ja kiedyś miałam knajpę... bez łaciny się nie obeszło, bo naprawdę słowa "proszę" to oni nie rozumieją... jak powiesz "wy... laj stąd" to od razu panuje zrozumienie obopólne:)))
 
To Wy ostre dziewczyny jesteście ;) Ja bardziej siebie podejrzewam o cedzenie przez zęby "prośby" o np opuszczenie podwórka z wyszukaną grzecznością. Bo ja z takich flegmatycznych jestem ;)
Aniu, skrzydełka! Na pewno zrobię na Sylwestra, już mi ślinka leci. Też pewnie sami będziemy, mam w każdym razie taką nadzieję. Goście na całą noc to nie na moje siły i nerwy teraz.
Kłaczku, No wyobrażam sobie Rajmunda patrzącego na nowe oblicze wybranki:-D Ja swojego jeszcze aż tak nie zaskoczyłam. Ale kto wie...
Moja mała bawi się w grzeczną dziewczynkę ;) Spi już drugi raz, pierwszy trzy godziny, teraz na razie pół ale jeszcze nie wstaje. A ja mam czas dla siebie. Byłyśmy u sąsiadki i stwierdzam, że ona nie lubi nowych miejsc - za mało ją chyba zabieram gdziekolwiek i rośnie dzikusek. Trzeba to zmienić ;)
A teraz zjadła mi 180 ml... Kurczę, głodomorek mały, ile bym nie dałą, zje wszystko :)

No ok, idę na zakupy. Na Allegro i inne takie ;)
 
To Ty masz opanowane techniki komunikacji w srodowisku!:-D Ja cwiczylam na menelach w KRK i oni rozumieja, tylko im trzeba odpowiednio zapodac. Typu niebotyczne zdumienie jak menel na "ty" wali i traktowanie tak z gory jak tylko sie da ze szczegolnym uwzglednieniem czystosci jezyka. Nie klelam nigdy przy nich, po prostu na "pan" ale w trybie rozkazujacym. I dzialalo. zawsze wychodzilam z zalozenia ze im wiekszy cham, tym bardziej ja dama, ale dzis mnie braklo. Kurcze, i to bylo takie oczyszczajace... Normalnie czuje jak watroba oddycha.:-D No i Rajmund mnie w tej wersji nie zna - jego kolega mial okazje widziec jak "rozmawiam" z kierowca ktory mi wymusil, ale Rajmunda przy tym nie bylo, a w opowiadanie Maniutka chyba nie uwierzyl. No, to w kwestii mej anielskiej natury czar prysnal dzis...:-D
 
Basiu ja robię skrzydełka w worku foliowym, obsypuję ziołami, przyprawami i wstawiam na około 40 minut do piekarnika na 200 stopni. Tajemnica smaczku polega na dodaniu trzech ziarenek jałowca:)) Chłopisko uwielbia w taki sposób przyrządzone, zresztą udka robię identycznie. Rzeczywiście są smakowite:-D Mnie się wydaje, że 180 ml to nie jest tak dużo, Karolinka rośnie i potrzebuje mleka w coraz większych ilościach:))
Kłaczek ponieważ kończyłam komunikację interpersonalną to opanowałam sztukę porozumiewania się :-D a tak poważnie to na niektórych nie działa relacja ja dama a on cham... Dlatego czasami po prostu trzeba... próbowałam tutaj na wsi u siebie, kompletny brak porozumienia:baffled: za to jak powiem per ty pijany dziadu od razu widać błysk zrozumienia w oku... Niestety...

Zafoliowałam strechem spacerówkę, będzie potrzebna za rok albo później więc niech się nie kurzy. Schowam do piwnicy bo tam ciepło i sucho i niech czeka na Wandzię:-D Mieszam w garnku gulasz jarzynowy i przeglądam przepisy na serniki... chyba zdecyduję się na taki z serka z wiaderka z dodatkiem pomarańczy. Jest błyskawiczny i nie muszę mielić sera z ziemniakami tylko wszystko razem mikserem i do blachy:) No i znalazłam przepis na dobre śledzie przekazany mi dawno temu przez koleżankę, też doszedł do listy zakupów świątecznych.
 
Anka, daj przepis na ten sernik z kubelka! Ja z kubelkowego robie ten z beza kokosowa i tez nie ma memlania czegokolwiek, tylko wszystko w jednej misce sie uciera mikserem i spokoj.
No, per "pijany dziadu" to sie miesci jeszcze w formie "na dame".:-D
 
Sernik z wiaderka
1 kg sera białego "wiaderkowego"
10 jajek
1 kostka stopionego ostudzonego masła
1 pomarańcza
2 czubate łyżki serniksu
1/2 szklanki cukru

Utrzeć żółtka z cukrem, dodawać ser, potem stopniowo masło, serniks i wyciśnięty sok z pomarańczy. Ubić pianę i delikatnie wymieszać. Na blachę wyłożoną papierem wylać masę i piec 45 min
Smacznego:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry