jolka28 przykro mi,że też przez to przechodzisz

A jeszcze bardziej mi przykro,że siostra tak cie potraktowała

Ja miałam mega wsparcie u rodziny,do tej pory bardzo starają się zapełniac nam czymś czas,zebysmy nie mieli czasu rozdrapywać ran. A na psychologa sie zdecydowalam,poniewaz kilka lat temu po poronieniu w 9tc szybko wróciłam do pracy,do ludzi...a po miesiącu czy dwóch nagle zaczęłam sie źle czuć,było mi słabo,kręciło mi sie w głowie,miałam wrażenie,ze zemdleje,miałam jakieś dziwne leki...dorwala mnie nerwica lękowa...to wszystko przez emocje tłumione w sobie,mimo,ze nie robilam tego świadomie,tak reagowal mój organizm na to co sie stało-wypierał ta tragedię z głowy,pozwalał normalnie funkcjonować a później wszystko powróciło pod taka postacią...
Tak więc kochana musimy stawic temu czoła i pojawic sie u jakiegos psychologa.
Widzę,że jestes z Poznania,ja też. Dostałam namiar na Poradnię ul.Opolska 58 (o ile dobrze numer pamietam), lub na ul.Kórnicką (tutaj niestety numeru nie pamietam,ale w wyszukiwarce pewnie wyskoczy "psycholog ul.Kórnicka"). A ja osobiscie znalazłam p.Magdalene Radomską,która m.in.zajmuje sie kobietami i parami po poronieniach - ul.Matejki 1/1