enya81
Fanka BB :)
Witam.Odpewnego czasu skaczę po forach o podobnej tematyce i dopiero gdy znalazłam Wasodważyłam się napisać.Przeżywam to samo co Wy,a skoro tak bardzo wspieracie sięnawzajem to może i mnie "przygarniecie"?...
Tak bardzo potrzebuję wygadać się komuś,kto -wiem-że mnie zrozumie.Bo- nieczarujmy się-nikt,kto nie przeżył tego co my po prostu nie jest w stanie tegozrozumieć.
Nie planowałam tej ciąży.Zawsze uważałam,że nie posiadam instynktumacierzyńskiego,więc po co jakaś niewinna istotka miałaby się ze mnąmęczyć?...Gdy zobaczyłam dwie kreski byłam przerażona i zła,ale już 3 dnipóźniej stał się cud.Zobaczyłam na monitorze małą plamkę (jeszcze pustą -4 tc)i od razu wiedziałam,że zrobię wszystko,żeby było jej u mnie dobrze. Niestety 2tygodnie później nadal niewiele w niej było,choć lekarz długo szukał.Tydzieńpóźniej zapadł wyrok,który jednak nie przyjęłam do wiadomości.Mój lekarztaktownie nie nalegał,powiedział że jeśli nie jestem przekonana,za kilka dnizrobi mi jeszcze 1 usg.Przeżyłam je jak zombi,nie mogłam jeść,spać,dotyk mężapalił żywym ogniem.Nawet nie wiedział do końca co się dzieje,nie mogłam zsiebie tego wykrztusić.Na usg poszłam raczej po spokój sumienia niżnadzieję.Tym razem gdy lekarz powiedział,że dalsze czekanie to tylkoniepotrzebne ryzyko przytaknęłam.Dostałam skierowanie do szpitala,na drugidzień mój lekarz miał dyżur i obiecał,że się mną zajmie.Nadal nic mnie niebolało,od początku nie miałam nawet kropli krwawienia.Mój organizm kurczowotrzymał ten pusty pęcherzyk,więc dostałam leki rozkurczowe.Kiedy kilka godzinpóźniej zobaczyłam pierwszą plamkę krwi,nawet się odrobinę ucieszyłam,żeniedługo będzie po wszystkim.Ale kiedy zobaczyłam jak wypływa ze mnie to,co jużtak bardzo zdążyłam pokochać,mój z taką siłą budowany spokój runął jak domek zkart.Gdyby nie mój lekarz,jego wsparcie,zrozumienie,wręcz troskliwość,gdybymusiał mnie wtedy dotykać jakiś inny zimny formalista chyba bym zwariowała natym fotelu. Zabieg miałam w narkozie ogólnej,przygotowania do niej trwały kilkaminut.Wszyscy byli tacy taktowni,czułam że po prostu z szacunkiem podchodzą domojego bólu.Nie fizycznego,bo wtedy już nic kompletnie mnie nie bolało,ale tegodrugiego na który jeszcze nikt nie znalazł lekarstwa.To dodawałootuchy,ale...Już w sekundę po wybudzeniu poczułam się jak pusta skorupa,którąnie mam czym wypełnić.I tak jest do dziś(6 dzień).
Rozpisałam się,przepraszam,ale nikt oprócz Was mnie nie zrozumie.
Anty nie masz za co przepraszać. Tak jak ty teraz płaczesz tak płakała każda z nas i nie trzymaj w sobie tego bólu bo zwariujesz. Widzisz ja teraz przeżyłam to drugi raz (właśnie jutro idę do szpitala), tyle że na wcześniejszym niż wtedy etapie i już jestem silniejsza, mam w sobie odwagę walczyć o znalezienie przyczyny tego co się stało. Wiem jakie badania zrobić i czym się sugerować. I nie ma kochana reguły....Ja mam w domu śliczną pięcioletnią zdrową córeczkę i nie miałam nawet grama problemu jak byłam z nią w ciąży, a teraz widzisz....Mam koleżankę która poroniła pierwsze dziecko a teraz ma dwójkę zdrowych maluchów. Te same przykłady znajdziesz tutaj, możesz je mnożyć i dodawać. I moja rada jest taka - masz prawo do rozpaczy i płaczu, nie tłamś w sobie tego bo i tak wybuchniesz. Będziesz sie złościła na męża bo on tego nie rozumie i zapewniam Cię że nie zrozumie. Mój nawet za drugim razem nie rozumie i szczerze mówiąc to naweto rozwodzie myślałam. Ale to są wszystko Twoje naturalne odczucia, i to że bardzo, ale to bardzo będziesz teraz marzyła o kolejnej ciąży...Dziel się z nami swoimi myślami a będzie Ci lepiej. Trzymaj się dzielnie!!:-)

)
jak nie przejdzie to do lekarza.