• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Majra , Anty - wiem wiem faje są bleee trzeba rzucić tylko ,żeby ktoś mi podał taki złoty środek na to ehhh może kupię sobie słonecznik i będę dłubała....
A ja zrobiłam na obiadek nowość zupkę czosnkową pycha mój M bardzo chwali:-pmam ten przepis od koleżanki tu z forum pychotka wszyscy chwalą.
 
reklama
klaczku- u mnie za to poronienie w 12tc było zupełnie bezbolesne, oprócz dwóch skurczy, które poczułam i krwotoku ogromnego nie działo się nic. natomiast drugie poronienie miałam wywoływane tabletkami poronnymi, i to był koszmar- parcie jak do porodu a to był dopiero 8tc i jajo już było puste

anty- instynkt ci wróci w odpowiednim momencie nie martw się
 
Kobietko, nie wiem czy to zloty srodek, ale ja rzucalam metoda "nie bedzie mna to g.. rzadzilo!" Na wnerwa. Bo kiedy okazalo sie ze mam z tym problem, ze nalog mnie dominuje, dostrzeglam ze papierosy rzadza w jakims sensie moim zyciem - lece do sklepu zeby kupic jak sie koncza, MUSZE je miec, powoduja ze wychodze z domu (palilam na zewnatrz) w pogode taka ze pies nie prosil o wypuszczenie... Ze nie mam na rozne rzeczy kaski, a na fajki MUSZE miec, ze ich brak powoduje u mnie rozdraznienie, ze zmieniaja mnie po prostu. Rzucilam z dnia na dzien.
Majra, moja pierwsza ciaza obumarla osmiotygodniowa, poronienie zaczelo sie 2 tygodnie pozniej, z tym ze nie skonczylo sie samo bo zabieg byl juz zaplanowany i mimo obfitego juz krwawienia swiadczacego o procesie poronienia, MUSIELI go wykonac. Mam o to nieco zalu do lekarzy - nie musieli grzebac, tylko po to zeby miec z glowy. I nie bolalo zupelnie nic. Drugim razem to byla wlasnie pusta ciaza, zaczelo sie koncem 12 tygodnia i zanim sie nie rozkrecilo krwawienie mialam typowe skurcze jak do porodu. Potem krwotok tez zaliczylam. A pigulki prowokujace dostalam po scanie kontrolnym bo nie oczyscilam sie zupelnie - rownie dobrze mogliby dac wit. C - zadnej reakcji. Kompletnie nic.
 
Ostatnia edycja:
kłaczku- ja miałam dwa zabiegi, przy pierwszym poronieniu krwawiłam tak mocno, ze mimo tego że cały aniołek wyleciał, musieli mi zrobić zabieg ponieważ krwawienie było bardzo silne; za drugim razem nie chciało się poronić wogóle i dostałam tabletki tylko po to żeby się szyjka sama otworzyła. te tabletki oczywiście na moje życzenie, w naszym szpitalu robią zabiegi na zamkniętej szyjce, nikt się nie przejmuje uszkodzeniem szyjki itd (sama czekałam na to poronienie ok dwóch tygodni, dlużej ginka mi nie pozwoliła, mówiła że robi się ryzykownie)

a ja mam szczawiową (wczorajszą:zawstydzona/y:)
 
Ostatnia edycja:
Majra... :szok:A wiesz ze mi nawet do glowy nie przyszlo wtedy pytac co z szyjka? Bylam oglupiala zupelnie, mialam wrazenie ze niebo runelo, slonce stanelo w miejscu... Potem, juz po fakcie bylam zla ze zrobili zabieg bo mogli poczekac i pozwolic naturze zrobic swoja robote, skoro juz zaczela. Tyle ze skoro krwawilam, to szyjka byla juz otwarta. Drugie poronienie mialam juz w UK i tu jest zupelnie inaczej. Zdiagnozowali, zaproponowali 3 wyjscia - naturalnie, na tabletach lub zabieg. Wybor nalezal do mnie, ale powiedziano mi co wiaze sie z kazda opcja. Typu ze naturalnie to w domu, ze bedzie bolalo, ze bede, krwawic, ze na tabletach to doba w szpitalu, tez bol i krwawienie, ze zabieg to kilka godzin w szpitalu, ale nie boli, krwawienie mniejsze, ale zawsze moga wystapic komplikacje... Dokladnie i ze szczegolami. I dali czas do namyslu - to byl pitek, wiec mialam zadzwonic w sobote lub poniedzialek i powiedziec na co sie decyduje, bo jesli pigulki lub zabieg to musza przygotowac pokoj. Inny przeplyw informacji i jakos tak.. bardziej po ludzku.
 
Karola - a bo ja taki zmotoryzowany człowiek jestem :) Lubię to i czuję się w sowim żywiole. Samochodem jeżdżę od 20 lat i to po całej Polsce i Europie. Jak jestem zdenerwowana, to uspokajam się w samochodzie. W ogóle uwielbiam sam fakt podróżowania. Na motocyklu jeździłam jako plecaczek a teraz mam ochotę sama prowadzić. Pykalibyśmy sobie z M dwoma motorkami, fajnie :) Dużo kobitek już jeździ na motorkach.

nio tak jesli widzisz w tym swoja pasje i naprawde to lubisz to fajnie.prawko bedzie w sam raz dla ciebie:tak: ja np autkiem tez lubie jezdzic no narazie jako pasazer choc teraz w ciazy jest mi ciezko,bo mnie mdli i musze miec uchylone okno,czuc powietrze,bo inaczej nigdzie nie moge jechac...to zycze powodzenia w zdaniu za 1 razem:tak:

anty2 skad wzielam sile????? nie wiem sama...powiem ci,ze jak tak z perspektywy czasu na to patrze to tez sie nad tym zastanawiam...chyba zadzialał szok...moze jakas obojetnosc...ale nie dla dziecka nie nie tylko dla wtedy obecnego partnera,ktorego nie bylo przy mnie,ktory chyba poczul ulge,ze sie stalo jak sie stalo,zreszta pozniej sam dał mi to do zrozumienia...nie wiem...powiem ci,ze nie pamietam o czym wtedy myslalam,ale za drugim razem wcale nie było latwiej bynajmniej z czasem jeszcze trudniej,bo zostałam sama i docierało do mnie ze moze nigdy nie bede mogla miec dzieci...jak poznalam meza mojego to powiedzialam mu o wszystkim i on chcial robic badania itd,ale ja sie długo zbierałam i dopiero jak w kwietniu wyladowalam w szpitalu z podejrzeniem ciazy to sie wystraszyłam,ze moze naprawde nigdy nie zostane mama i zaczełam walke wlasnie od forum bb tyle,ze na watku badania po poronieniu i sama na wlasna reke robilam czesc a druga czesc chodziłam i prosilam sie lekarzy o skierowania...załamywał mnie jedynie fakt,ze wszystkie badania były ok,ze przyczyny nie znano...no i w sumie do dnia dzisiejszego nie poznano...grunt to dobry lekarz,taki ktory bedzie chcial ci pomoc...ale po 1 poronieniu nie zalecaja badan,bo w wielu przypadkach " natura tak chciała" i wielu kobieta za 2 razem normalnie udaje sie donosic i urodzic zdrowe dziecko,dopiero jak za 2 razem znowu jest to samo to nawet genetyczne masz juz za free...ale ja raz trafiłam na takiego " lekarza" ktory nawet po 2 poronieniu nie chcial mi dac skierowan na badania bo powiedzial,ze trzeba poczekac do 3 razu...myslalam,ze zabije....wiem,ze jest ci ciezko...wiem jaki to bol...z czasem przyzwyczaisz sie do niego i zaczniesz zyc normalnie...paradoksem jest to,ze ta sytuacja pokazała ci jak bardzo pragniesz byc mama wbrew temu co mowilas i myslalas:tak: angel ja juz nie moge z tego tekstu..:-D:-D:-D powiedzialam mezowi to ma pompe do dzis...wogole to myslalam,ze nie bede sie stresowac na to usg,a juz gdzies czuje napiecie...:confused: zanim wejde do gabinetu padne...iza36 ja tez uwazam ze powinnas wyjechac i nie robic z tego problemu...przeciez to,ze zmienisz otoczenie nie kaze odrazu zapomniec o tym co sie stalo,bo sie nie da...ty nie chcesz uciekac,a poprostu troche odpoczac to naturalne...mysle,ze napewno 100 razy lepsze niz siedzenie w czterech scianach i płacz...w innym miejscu troche inaczej spojrzysz na pewne rzeczy,bedziesz blizej meza....jedz kochana i sie nie zastanawiaj.izw zdrowiej nam. bett ty jesio masz te krwawienia??????? co lekarz na to????????????
 
reklama
karola1388 - ano ciągle je mam... pod koniec zeszłego tygodnia już prawie nie miałam, byłam na wizycie w piątek i z dzidzią było wszystko w porządku, więc lekarz powiedział, żeby się tak nie przejmować tymi krwawieniami, łykać leki i dużo leżeć jak się będą pojawiały. w sobotę znowu się rozkręciły i już nie zniknęły, tylko teraz są bardziej brązowe niż czerwone, nie wiem czy to lepiej czy nie... dzwoniłam jeszcze wczoraj do doktorka, to powiedział że nic więcej nie możemy zrobić. ehhh sama nie wiem co mam o tym myśleć, ale w sumie przed wizytą też je miałam a mimo wszystko było OK, więc może teraz też będzie? oczywiście już mi się wydaje, że mi wszystkie objawy ciążowe zniknęły...
dobra już Cię nie stresuję, bo Ty pewnie jesteś wystarczająco zestresowana przed wizytą. trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoją dzidzię &&&&&&&&&&
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry